Polski prezydent będzie miał okazję spotkać się z amerykańskim prezydentem Barackiem Obamą już w środę. Lech Kaczyński leci bowiem do Nowego Jorku, by wziąć udział w debacie generalnej 64. sesji ONZ, a prezydent USA wydaje przyjęcie dla szefów delegacji. Mimo to prawdopodobnie nie porozmawiają o tarczy.
"To czysto formalna okazja. Nie ma umówionego spotkania. Raczej prezydenci ograniczą się to do uściśnięcia ręki i może wymienią parę słów" - mówi osoba z otoczenia Lecha Kaczyńskiego.
Polscy politycy liczą na poważną rozmowę z prezydentem USA, gdy przyleci on do Polski, jak obiecywał w kampanii wyborczej.
Na razie MSZ potwierdza, że cały czas trwają kontakty robocze z USA. Przy okazji ogłoszenia w ubiegły czwartek decyzji o rezygnacji z budowy tarczy Amerykanie zadeklarowali podtrzymanie części dotychczasowych zobowiązań wobec Polski.
W ciągu kilku tygodni nasze MSZ i MON mają doprecyzować, o które zobowiązania chodzi. Dostały też trzy zadania.
"Oczywiście jeśli premier będzie chciał się spotkać wcześniej, to nie ma żadnego problemu"
Przede wszystkim mają wyjaśnić, jak miałoby wyglądać uczestnictwo Polski w projekcie nowej tarczy i na ile jest pewny nasz udział.
Po drugie mają wysondować, jaki jest pomysł Amerykanów na kontynuowanie strategicznej współpracy z Polską. Do umowy o budowie tarczy dołączona była deklaracja o takiej współpracy. Amerykanie gwarantują jej wypełnienie.
Po trzecie MSZ i MON mają rozpoznać, jaką ofertę mogą mieć USA dla naszej armii. Później zapewne dojdzie do spotkania Lecha Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem. "Wtedy bardzo szczegółowe konsultacje będą niezbędne, by wypracować wspólne stanowisko. Zresztą tego oczekuje pan prezydent" - mówi szef prezydenckiej kancelarii Władysław Stasiak. Nie wyklucza jednak szybszego terminu. "Oczywiście jeśli premier będzie chciał się spotkać wcześniej, to nie ma żadnego problemu" - zastrzega.
Czytaj więcej: Dziennik.pl