W Mińsku milicja zatrzymuje demonstrantów. Użyła gumowych kul i granatów hukowych

Białoruś
BiałoruśShutterStock
10 sierpnia 2020

Milicja w Mińsku użyła gumowych kul i granatów hukowych - podają w poniedziałek wieczorem niezależne media białoruskie, informując o wydarzeniach w różnych częściach białoruskiej stolicy, gdzie w poniedziałek znów miały się odbyć protesty powyborcze.

W Mińsku w poniedziałek wieczorem milicja zatrzymuje ludzi w rejonie hotelu Jubilejnaja; doszło tam do starcia pomiędzy demonstrującymi i milicją - podało niezależne radio Swaboda. Rosyjska agencja TASS szacuje liczbę zatrzymanych na około 30.

Milicjanci wyciągają ludzi z tłumu i biją ich - relacjonuje agencja Reutera, oceniając liczbę zatrzymanych na ponad 30.

O starciu pomiędzy demonstrantami i funkcjonariuszami koło hotelu Jubilejnaja poinformowali świadkowie. W miejscu tym zgromadziło się około 100 ludzi.

Przy obelisku Mińsk-Miasto Bohater, gdzie w poniedziałek wieczorem miały się odbyć protesty zwoływane przez internet, ludzi jest niewiele.

W centrum Mińska widać wiele oddziałów sił specjalnych milicji - OMON-u i pojazdów milicyjnych.

Do ostrzału, prawdopodobnie kulami gumowymi, doszło w rejonie ulicy Kalwaryjskiej. Strzelającymi byli ludzie w strojach koloru khaki - podała gazeta "Nasza Niwa", której dziennikarka została ranna w nogę. W rejonie tej samej ulicy milicja użyła granatów hukowych przeciwko protestującym - relacjonuje portal Tut.by.

Na prospekcie Maszerawa milicja drogowa zatrzymuje auta, których kierowcy trąbią klaksonami. Poprzedniego wieczora w ten sposób kierowcy wyrażali poparcie dla demonstrujących.

W innych punktach Mińska trąbiące auta nie są jednak zatrzymywane, a kierowcy niekiedy pokazują z okien aut symboliczne białe przedmioty, np. opaski.

Według Radia Swaboda rozpędzaniem protestujących w rejonie hotelu Biełaruś dowodzi były szef oddziałów specjalnych MSW Dźmitry Pauliczenka, objęty sankcjami zachodnimi. Pauliczenka jest podejrzewany o związek z zaginięciami opozycyjnych polityków na Białorusi w latach 1999-2000.

W centrum Mińska widoczne są liczne siły oddziałów specjalnych milicji - OMON-u. Oddziały te zablokowały w jednym miejscu główną arterię miasta, prospekt Niepodległości. Ludzie chodzą wzdłuż prospektu w małych grupach. Nie jest jasne, dokąd się kierują.

W internecie pojawiły się zdjęcia z Mołodeczna i Borysowa pokazujące ludzi biorących udział w protestach, którzy podeszli do funkcjonariuszy OMON-u i upadli przed nimi na kolana.

Według rosyjskiej agencji TASS zatrzymania uczestników protestu potwierdziło MSW Białorusi, choć nie podało ich liczby. Oceniło ono, że "sytuacja jest pod kontrolą".
Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.