Horst Seehofer dąży do reformy systemu azylowego. Chce z tego zrobić priorytet niemieckiej prezydencji w Radzie UE.
Oficjalnie chadecko-socjaldemokratyczna koalicja rządząca unika formułowania jakichkolwiek obietnic i wielkich planów na czas prezydencji Niemiec w UE, która rozpoczyna się 1 lipca. W poniedziałkowej uchwale szefostwa CDU, CSU i SPD na temat priorytetów prezydencji znajdziemy same ogólniki: „pandemia COVID-19 stawia Unię Europejską przed ogromnym wyzwaniem”, „Niemcy podczas swojej prezydencji będą pracować z całych sił, aby wspólnymi siłami (…) poradzić sobie z tym zadaniem i znów uczynić Europę silną”, „przewodnimi ideami prezydencji będzie Europa silniejsza i bardziej sprawiedliwa, rozwijająca się w zrównoważony sposób, bezpieczna (…) i silna w świecie”.
Asekuracyjne podejście niemieckich polityków w sytuacji, gdy nie da się przewidzieć kolejnych fal zachorowań, jest zrozumiałe. Nie oznacza to jednak, że nie dostrzegają oni innych zagrożeń poza koronawirusem i nie przygotowują się na nie. Szef resortu spraw wewnętrznych naszych sąsiadów Horst Seehofer nie rezygnuje ze swoich wcześniejszych planów, by uczynić reformę unijnej polityki azylowej priorytetem prezydencji. Były przewodniczący bawarskiej Unii Chrześcijańsko-Społecznej chce, żeby decyzje na temat ewentualnego udzielania ochrony międzynarodowej migrantom były podejmowane w specjalnych centrach na granicach Wspólnoty.