Prezydent Adamowicz zmarł w szpitalu w poniedziałek po południu. Trafił tam w niedzielę wieczorem po ataku nożownika podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

"Wczoraj miałem nadzieję, że jest szansa, że przeżyje. Jednak te rany były tak rozległe, szczególnie rany serca. W całym kraju, ale szczególnie tutaj dla nas w Gdańsku, jest to trudna chwila. Odszedł człowiek, przed którym było jeszcze całe życie" - powiedział PAP Borusewicz.

Jego zdaniem podzielonemu społeczeństwu może się teraz udać osiągnąć porozumienie. "Ale ci, którzy odpowiadają za kampanię nienawiści niech jednak zamilkną i nie robią prowokacyjnych kroków" - zaapelował.

Reklama

autorka: Martyna Olasz