Nie mam apartamentu w Chorwacji - powiedział w piątek poseł PO Stanisław Gawłowski. Dodał, że zgodnie z aktem notarialnym właścicielami nieruchomości są teściowie jego pasierba, którzy przekazali apartament swej córce, żonie pasierba.
Reklama

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński poinformował w piątek rano, że Gawłowski zrzekł się immunitetu w związku z kolejnym już wnioskiem Prokuratury Krajowej o zgodę na pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej oraz na zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztu.

Śledczy chcą postawić posłowi PO dwa nowe zarzuty związane z zakupem apartamentu w Chorwacji, który - według prokuratury - Gawłowski miał przyjąć jako łapówkę od kołobrzeskiego biznesmena Bogdana K. Formalnie właścicielami nieruchomości są teściowie pasierba Gawłowskiego. Akt notarialny dotyczący nieruchomości CBA znalazła wiosną w domu polityka Platformy.

Gawłowski zapewnił w piątek, że nie jest właścicielem apartamentu w Chorwacji. "Nie dostałem żadnego apartamentu. Gdybym dostał cokolwiek, to bym to zamieścił w swoim oświadczeniu majątkowym i w rejestrze korzyści. Prokuratura stawia zarzuty na podstawie plotek" - powiedział polityk.

Pytany, dlaczego akt notarialny dotyczący chorwackiej nieruchomości znaleziono u niego w domu, wyjaśnił, że pokój ma tam m.in. jego pasierb. "Syn prowadzi działalność gospodarczą, on w tym pokoju trzyma całe mnóstwo różnych innych dokumentów, również te, które dotyczą jego działalności gospodarczej" - powiedział Gawłowski.

Dodał, że zgodnie z aktem notarialnym właścicielami nieruchomości są teściowie pasierba, którzy przekazali nieruchomość żonie pasierba.