Amerykanie celebrują święto pracy nie w maju, lecz z początkiem września. To wspomnienie walki amerykańskich robotników o 8-godzinny dzień pracy, którego tragiczną kulminacją były krwawe zajścia na chicagowskim Haymarket w maju 1886 r.
Tamta masakra i ciągnące się potem represje wobec anarchistów wywołały poruszenie na świecie. Zanim jednak Druga Międzynarodówka (1890) podjęła decyzję o obwołaniu 1 maja Międzynarodowym Dniem Pracy, liberalna część politycznego establishmentu USA wykonała wyprzedzające uderzenie i dała światu pracy osobne święto. Tyle że nie w maju, lecz właśnie we wrześniu.
Dziś w amerykańskiej ekonomii wrześniowy Labour Day jest jedną z nielicznych okazji, by spojrzeć na gospodarkę z perspektywy innej niż tylko interes kapitału. Zrobił to na przykład publicysta ekonomiczny Bloomberga Justin Fox. Przypomniał, że w krajach takich jak USA, Wielka Brytania czy Niemcy ze związkami zawodowymi jest dziś niedobrze. Przez lata traciły one liczebność i wpływy. Ostatnio przyszło trochę opamiętania, ale generalnie różowo nie jest. O Polsce Fox nie wspominał, ale możemy nasz kraj do tej opowieści z czystym sumieniem dopisać.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.