Polska będzie systematycznie zwiększać nakłady na obronność - zadeklarował w czwartek szef kancelarii premiera Michał Dworczyk. Podkreślił, że nasz kraj realizuje w tej sprawie "bardzo ambitny plan".

Prezydent USA Donald Trump w środę przed rozpoczęciem szczytu NATO w Brukseli ostro krytykował te państwa, które nie przeznaczają 2 proc. PKB na obronność. Najmocniej krytykował Niemcy, które wydają na ten cel nieco ponad 1,2 proc. W czwartek napisał na Twitterze: wszystkie państwa NATO muszą spełnić cel wydatków na obronność w wysokości 2 proc. PKB, a potem ostatecznie przejść do 4 proc.".

Dworczyk podkreślił rano w rozmowie z radiową Trójką, że Polska ma obecnie "bardzo ambitny plan", by do roku 2030 dojść do poziomu 2,5 proc. PKB nakładów na obronność.

Reklama

"Obecnie jesteśmy w dosyć elitarnym klubie kilku państw, które przeznaczają 2 proc. PKB, natomiast my systematycznie będziemy zwiększać nakłady na obronność, bo z jednej strony oczywiście bardzo liczymy na współpracę w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego, ale z drugiej strony jesteśmy przekonani, że podstawą bezpieczeństwa kraju są własne siły zbrojne. Nowoczesne, liczne wojsko polskie jest gwarancją bezpieczeństwa naszego kraju" - podkreślił szef KPRM i b. wiceminister obrony.

Odnosząc się do słów prezydenta Trumpa, Dworczyk ocenił, że wpisuje się one w krytykę wielu państw NATO, które "zachowują się trochę nie w porządku". "Niektórzy komentatorzy mówią, że +chcą jechać na gapę+ w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego. Szczególnym przypadkiem są tu Niemcy, który mają bardzo niewielki procent PKB przeznaczany na obronność" - dodał szef kancelarii premiera.

Powtórzył przy tym, że Polska liczy na stałą obecność wojsk USA na terenie naszego kraju. Wyraził przekonanie, że gdyby zapadła decyzja o lokalizacji stałych baz amerykańskich na naszym terytorium, wówczas w budżecie państwa znajdą się odpowiednie środki na wsparcie logistyczne dla tego przedsięwzięcia. "To byłaby jedna z najlepszych inwestycji w bezpieczeństwo naszego kraju" - ocenił Dworczyk.

W ramach wzmocnienia wschodniej flanki NATO w Polsce i krajach bałtyckich rozmieszczono - decyzją warszawskiego szczytu Sojuszu z lipca 2016 r. - wielonarodowe batalionowe grupy bojowe NATO. Żołnierze amerykańcy wchodzą w skład stacjonującej w Bemowie Piskim i Orzyszu Batalionowej Grupy Bojowa NATO, którą współtworzą też wojska brytyjskie i rumuńskie. W tej grupie USA są tzw. państwem ramowym, czyli takim, które wystawia większość sił i dowodzi całą grupą, złożoną także z żołnierzy innych krajów.

Ponadto po aneksji przez Rosję ukraińskiego Krymu w 2014 r. Stany Zjednoczone wystąpiły z inicjatywą zwiększenia obecności w Europie (European Reassurance Initiative - ERI), której częścią jest operacja Atlantic Resolve, mająca zapewnić stałą rotacyjną obecność sił USA także w Europie, również w tych regionach, gdzie wcześniej nie stacjonowały znaczące siły amerykańskie.

W ramach operacji Atlantic Resolve w Polsce na początku 2017 r. rozlokowana została Pancerna Brygadowa Grupa Bojowa USA. Liczy ona ok. 3,5 tys. ludzi i dysponuje 400 pojazdami gąsienicowymi i ponad 900 kołowymi, samobieżnymi haubicami Paladin, samochodami Humvee i bojowymi wozami piechoty Bradley.