Moskwa pod przykrywką medialnego szumu związanego z otwarciem mistrzostw świata w piłce nożnej sprytnie wprowadziła zmiany w prawie, które nie przypadły do gustu obywatelom. Nie wyjdą oni jednak masowo na ulicę, ponieważ w miastach władza może zgodnie z prawem usunąć demonstrujących z wyznaczonych przez siebie stref.
Reklama

Tuż przed mundialowym meczem otwarcia, na posiedzeniu rządu premier Dmitrij Miedwiediew poinformował o zmianach w podatku VAT. Ten od 2019 roku wzrosnąć ma z obecnie obowiązujących 18 proc. do 20 proc. Zgodnie w wyliczeniami rządu, niniejsza zmiana wprowadzić ma do budżetu dodatkowe 600 mld rubli, czyli około 9,6 mld USD.

Podczas tego samego posiedzenia rządu ogłoszono także stopniowe podwyższanie wieku emerytalnego. Obecnie w Rosji wynosi on 60 lat w przypadku mężczyzn i 55 lat dla kobiet. Z doniesień medialnych wynika, że nowy próg emerytalny dla płci męskiej do 2028 r. określony ma zostać na poziomie 65 lat. Kobiety z kolei w 2034 r., miałyby przechodzić na emeryturę w wieku 63 lat. Jeśli chodzi natomiast o osoby pracujące w trudnych warunkach na Dalekiej Północy, ich wiek emerytalny podniesiony zostanie do 58 lat w przypadku kobiet i 60 lat w przypadku mężczyzn.

O ile informacja o podwyższeniu VAT nie spotkała się praktycznie z jakimkolwiek oporem społecznym, tak poniesienie wieku emerytalnego skłoniło do wzięcia udziału w protestach osoby, które do tej pory nigdy nie wychodziły na ulice. Pierwszy miting odbył się już w Nowosybirsku. Niewykluczone, że do protestujących dołączą inne miasta, gdyż skala społecznego niezadowolenia jest zaskakująco wysoka. Jak wynika bowiem z sondażu przeprowadzonego przez ośrodek Romir, aż 92 proc. Rosjan nie akceptuje nowego pomysłu władz. Chaos wśród społeczeństwa podbijają dodatkowo szczątkowe informacje od rządu, które nie precyzują w jaki sposób ma zostać przeprowadzona reforma.

- Jeżeli skala protestów zaskoczy władze, niewykluczone, że ograniczy ona swoje żądania. Może np. wydłużyć okres przejściowy przy przechodzeniu na emerytury, albo obniżyć wiek przejścia na emeryturę. To od zaangażowania obywateli zależy jednak, czy władze zareagują. Obecnie rosyjskie władze analizują w poszczególnych regionach kraju, czy skala niezadowolenia może im zaszkodzić – komentuje Mateusza Bajek, analityk, specjalista ds. państw Europy Wschodniej.

Co ciekawe, dodatkowy zastrzyk dla budżetu związany z podwyższeniem VAT oraz wieku emerytalnego niekoniecznie musi zostać wydany na hucznie zapowiadanie przez Putina reformy socjalne. Jak donosi bowiem agencja Interfax, kolejna zmiana prawa zwiększyć ma dotacje partyjne dla partii opozycyjnych, które wystawiły swoich kandydatów w wyborach prezydenckich. Dlaczego władza miałaby wspierać finansowo swoich konkurentów przyznając im dodatkowo prawie 2 mld rubli? Zdaniem Mateusza Bajka, mamy tu do czynienia z wyjątkowo perfidnym przekupstwem politycznym.

- Zmiana ta na celu ucieszenie dwóch największych partii opozycyjnych, Komunistyczną Partię Federacji Rosyjskiej oraz Partię Polityczną LDPR. Ugrupowania te mają bowiem silne polityczne zaplecze i są w stanie zorganizować liczne protesty. W kontekście przyjętego rozwiązania dotyczącego zwiększenia wieku emerytalnego, które bardzo nie spodobało się Rosjanom, dodatkowe pieniądze spowodować mają wymuszenie lojalności wobec władzy. Sprowadza się to do prostego mechanizmu: my wam dajemy pieniądze, wy nie organizujecie pikiet przeciwko władzy – twierdzi ekspert.

Kolejna zmianą przyjętą przez Dumę jeszcze przed rozpoczęciem mundialu wiąże się z ograniczeniem prawa obywateli do anonimowego dostępu do Internetu. Zgodnie z nowymi rozwiązaniami, korzystanie z oprogramowania szyfrującego połączenie opierającego się na technologii VPN czy Proxy będzie zagrożone nałożeniem grzywny. Jak donosi agencja RIA Novosti, kara dla obywateli będzie wynosić 5 tys. rubli. Urzędników z kolei będzie można ukarać grzywną w wysokości 50 tys. rubli a osoby prawne nawet kwotą rzędu 700 tys. rubli. Kary będą grozić także operatorom za publikowanie linków do zablokowanych przez państwo stron internetowych.

Wprowadzenie niepopularnych reform w czasie otwarcia mundialu idealnie wpisuje się w dotychczasowy sposób prowadzenia polityki przez rosyjski rząd. Chodzi o możliwość ukrycia swoich działań pod osłoną dużego, medialnego wydarzenia. Bardzo łatwo jest wtedy udawać, że niepopularna informacja w ogóle się nie pojawiła.

W kontekście trwających mistrzostw świata należy również pamiętać o ograniczeniu możliwości przeprowadzania demonstracji i mitingów. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, władze maja możliwość wyznaczenia miejsc, w których zakazane jest organizowanie zgromadzeń. Defacto, oznacza to możliwość legalnego usunięcia protestujących z centrów miast.

Jest jednak jeszcze jeden powód, dlaczego akurat teraz podejmowane są tak niepopularne decyzje.

- W Rosji tego typu zmiany wprowadza się zwykle bezpośrednio po wyborach. Zaledwie w marcu obywatele ponownie wybierali prezydenta. Można powiedzieć, iż ludzie nawet tego oczekiwali, że jak tylko wybory się skończą, otrzymają nieprzyjemne wiadomości od państwa. Ten proces właśnie się realizuje. Wcześniej otrzymywali dodatki, teraz w innej formie im się je odbiera – wyjaśnia Mateusz Bajek.

Pisząc o mundialu w Rosji nie sposób również nie wspomnieć o wyjątkowo brutalnym procederze „oczyszczania” ulic z bezpańskich psów. O sprawie tej już w maju alarmowały organizacje pozarządowe zajmujące się prawami zwierząt. Jak wynika z przekazywanych przez NGO-sy informacji, zwierzęta miały być masowo trute poprzez podrzucanie w miejscach publicznych skażonego chemikaliami mięsa. Na nagraniach dostępnych w sieci, widać jak padłe zwierzęta o poranku zbierane są ulic i wywożone na wysypiska. Dodatkowo, na ulicach miast pojawiły się tzw. „szwadrony śmierci”, których członkowie otrzymywać mają wynagrodzenie za każde zabite zwierzę.

Choć mistrzostwa świata w założeniu powinny być wydarzeniem apolitycznym, decyzja FIFA o przyznaniu Rosji roli organizatora wywołała sporo kontrowersji. Trudno się temu dziwić, gdyż w kraju, który sam określa się jako wzór demokracji, wciąż przetrzymuje się więźniów politycznych czy przeprowadza sfingowane procesy skazujące obrońców wolności słowa na lata pracy w koloniach karnych. Obecnie władza próbuje ograniczać protesty i robi to nawet kosztem finansowego wzmocnienia swoich przecinków. Najbliższe tygodnie pokażą, czy jest to wystarczający sposób, by zamknąć usta obywatelom.