Kapiszewski: Kiełbasa, wódka i Kusznierewicz, czyli jak budujemy markę „Polska” [OPINIA]

Polska, Polacy, flagi
Polska, Polacy, flagiShutterStock
29 marca 2018

Jeśli, drogi Czytelniku, przez ostatnią dekadę nie żyłeś zaszyty w jakiejś jaskini, prawdopodobnie otarłeś się o wielką, narodową debatę na temat promocji naszego kraju. W jej ramach od lat staramy się odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób reklamować Polskę. A właściwie: jak uniknąć w działaniach promocyjnych paździerzu pod postacią kiełbasy, wódki, strojów łowickich i logotypu Polskiej Organizacji Turystycznej.

No wiecie, żeby było tak jak w Niemczech, które mogą się chwalić swoimi samochodami albo w Korei Południowej, której część narodu nie wskaże na mapie, ale za pomocą jej produktów śmiga po Tinderze.

Niestety, rodzimą motoryzacją się nie pochwalimy – Jeremy Clarkson kiedyś powiedział o polonezie, że to auto pozwoliło mu zrozumieć, dlaczego Lech Wałęsa obalił komunizm – a najbliższe produkcji elektroniki nad Wisłą jest wypalanie kabli przez złomiarzy. Brak nowoczesnych produktów, które jednoznacznie byłyby kojarzone z Polską jest jednym z powodów, dla których promocja marki „Polska” jest tak trudnym zadaniem.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GazetaPrawna.pl / Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.