Nikt tak nie dba o element surrealizmu w życiu publicznym jak nasza opozycja. Ryszard Petru powinien zostać uznany za skarb narodowy i wzięty pod ochronę!
Reklama
Magazyn DGP, 26.01.2018 / Dziennik Gazeta Prawna
Panie Majorze, panie doktorze, panie Waldku?
Raz się podpisałem Major Doktor, ale to nie było na poważnie, więc raczej Majorze.
A co, III RP nie honoruje pańskich tytułów?
Doktorat mam z ASP sprzed sześciu lat, więc honorują, jednak stopień oficerski jest starszy.
Pańscy dawni koledzy mówią, że stał się pan prawicowy.
Ludzie mogą mówić różne rzeczy, ale jaki ze mnie prawicowiec? Bo w sprawie aborcji jestem za utrzymaniem tego, co jest?
To może konserwatysta?
Tak bym się nie nazwał.
Kiedyś był pan lewicowy.
Nie powiedziałbym tak o sobie teraz.
A jakby już musiał się pan określić?
Nie jestem katolikiem, tylko buddystą, ale myślę, że najlepsze byłoby duch święty. Tak można o mnie mówić.
Z czego żyje duch święty?
Ze sztuki. Płacę rachunki, podatki, wypełniam PIT, normalnie.
Był pan na blokadzie miesięcznicy smoleńskiej.
Tak, blokowałem blokadę. To była kontrmanifestacja do kwadratu.
Zdenerwowany lider Obywateli RP, pański znajomy, Paweł Kasprzak pokrzykiwał „Major, coś ci się popieprzyło, blokujesz nie tych, co trzeba!”.
Są dziś w Polsce dwie organizacje, które uważają, że mogą blokować legalne manifestacje. Pierwsza to ONR i środowiska skrajnie prawicowe, które blokowały Paradę Równości, marsze tęczowych i tam jest dużo młodzieży. A druga organizacja, tam z kolei są raczej stare dziady jak ja, to Obywatele RP, którzy blokują miesięcznice smoleńskie. To jest piękne, kładą się na ulicach, policja nosi ich na rękach...
Nie będą zachwyceni tym porównaniem.
Ale z punktu widzenia demokracji ono jest prawdziwe. Ani ci tęczowi, ani miesięcznice smoleńskie nikogo nie krzywdzą, więc powinni mieć prawo legalnie manifestować. Blokowanie ich prowadzi tylko do koktajli Mołotowa, zamieszek na ulicach i wszystkiego, co znam z Francji, gdzie na demonstracjach pali się po kilkadziesiąt, a nawet kilkaset aut.
Zdaniem takich ludzi jak Kasprzak zniknął Major anarchista i objawił się Major zamordysta, który trzyma z PiS.
Paweł Kasprzak nie jest tak głupi, by uważać, że jestem zamordystą. I nie jest tak głupi, by wierzyć, że w Polsce jest dyktatura.
Nie ma jej?
Niech pan sam odpowie. Dziś przeprowadza pan wywiad ze mną, jutro pójdzie na manifestację, na której oskarżają rząd o wprowadzanie dyktatury, a nikt nikogo nie zamyka, nie rozgania, nie bije.
To pełzająca dyktatura. Jeszcze jej nie ma, ale zanim się obudzimy...
Za PRL mówiono o pełzającej kontrrewolucji, ja się na takie frazesy nie dam nabrać.
Nie widzi pan ograniczania swobód? Sędziowie biją na alarm, że kończą się w Polsce wolne sądy.
Co to za bzdury?
Pan się śmieje, ale to poważne oskarżenia.
Jak widać, poważne oskarżenia nie muszą wynikać z poważnej sytuacji.
Największe światowe media to powtarzają i mówią o zamachu na wolne sądy.
A mówią o tym, że polskie przepisy dotyczące Sądu Najwyższego czy sędziów są zbliżone do irlandzkich czy niemieckich, i mniej upolitycznione niż francuskie, nie mówiąc już o amerykańskich.
Nie dostrzega pan zamachu na demokrację i odbierania swobód obywatelskich?
Każdy z nas może zgłosić w magistracie dowolną manifestację, mówić na niej, co mu się żywnie podoba, i nikt nie będzie interweniował, dopóki nie będzie tam swastyk czy sierpa i młota albo portretów Stalina, choć to akurat w mniejszym stopniu. Notabene w Stanach Zjednoczonych granice wolności są dużo większe i można paradować w mundurach SS. Ale akurat chodzenia w mundurach SS czy Armii Czerwonej nie popieram...
Mundurów nie popieram, ale czapki noszę?
Już nie.
Ależ tak, w lipcu był pan w czapce Armii Czerwonej, tyle że przefarbowanej na pomarańczowo.
A, tak, to był prezent z Francji, ale jeżeli zapuka do mnie listonosz z wezwaniem do stawienia się na przesłuchanie, to oddam się w ręce wymiaru sprawiedliwości.
Robiąc z tego happening.
Przyjmując karę, jaka mi się należy.
Strasznie się pan jednak spisił.
To nie ja się spisiłem, tylko PiS spełnia moje zachcianki.
Kaczyński chodzi na pasku Majora?
(śmiech) Ależ oczywiście! Przede wszystkim rząd nie wpuścił uchodźców, czyli imigrantów.
Pan to rozróżnia, zupełnie jak politycy PiS.
Bo uchodźcom naprawdę trzeba pomagać, ale tam, na miejscu, gdzie dzieje im się krzywda. A przyjmowanie imigrantów to paranoidalny pomysł pani Merkel. Kiedyś komuniści, którzy chcieli zmienić Kraków, zbudowali Nową Hutę, żeby była klasa robotnicza. Dziś kanclerz Merkel, żeby się pozbyć nacjonalizmów, na siłę wprowadziła multikulturalne społeczeństwo, nie bacząc, że przyjmowanie imigrantów to nie jest żaden projekt kulturowy, tylko bardzo toporny projekt polityczny. I PiS miał rację, się temu przeciwstawiając.
W czym jeszcze PiS zgadza się z Majorem?
Teraz robili ordynację wyborczą – byłem przeciwny likwidacji okręgów jednomandatowych i się wycofali; chciałem, by zostały wielomandatowe okręgi do sejmików i takie są.
PiS idzie za głosem Majora.
Oczywiście, że tak...
Major przywódcą narodu?
To za dużo, w końcu jest i prezes, i prezydent. Mnie wystarczy, że rząd spełnia te moje zachcianki. Na przykład daje mi niezależność od Unii Europejskiej, robi wszystko, by się nie dać wydymać. Tak, wydymać, niech pan to tak zostawi.
Zostawię. A to co się dzieje w Polsce? Sprawa sądów...
Proszę pana, ja w końcu jestem wojskowym i znam trochę kulisy spraw związanych z sądami. Wszyscy widzieli, jak Platforma zrobiła lipną ustawę, dokooptowano dwóch więcej sędziów do TK, a wszystko po to, by sparaliżować rządy PiS. Tylko że oni nie przewidzieli, że Jarosław Kaczyński przetrzyma to wszystko i pójdzie po bandzie bardziej niż oni. Oczywiście to całe zamieszanie wokół Trybunału Konstytucyjnego nie było dobre, ale jaki był wybór?
Można było nie łamać prawa.
Wybór był prosty – albo Trybunał Konstytucyjny sparaliżuje państwo, albo państwo unieszkodliwi Trybunał. Z dwojga złych rozwiązań wolę już to drugie.
Ale Komisja Europejska...
...Komisja Europejska, proszę pana, działa w swoim interesie, nie naszym.
Nie naszym?
Ci, którzy jeżdżą do Brukseli, chcą wrócić do władzy, to jedno. I liczą na to, że Komisja im w tym jakoś pomoże, to drugie. Doskonale zdają sobie też sprawę, że jeżeli Komisja Europejska ich broni, to nie robi tego za darmo. Oni chcą, byśmy weszli do strefy euro i poddali się w pełni ich rządom.
Co jest złego w strefie euro? Są ekonomiści, którzy to popierają.
We wszystkich krajach, które przyjęły euro, poziom życia obywateli się pogorszył. We Francji poziom konsumpcji wrócił do tego sprzed przyjęcia waluty europejskiej po ośmiu latach.
Ale Bruksela przedstawia konkretne zarzuty.
Zarzuty? Komisji Europejskiej potrzebny jest pretekst, by przeprowadzić swoją ofensywę.
To nie rząd PiS prowadzi ofensywę, by nas wyprowadzić z Unii?
Nikt nie chce wychodzić z Unii. Jesteśmy w sporze z tą Komisją Europejską, może za dwa lata będzie zupełnie inna i będziemy z nią mieli inne relacje?
Jakbym tak pana posłuchał dłużej, to pomyślałbym, że mamy rząd idealny.
Mówiłem o tym, co mi się podoba, i o tym, że oskarżenia opozycji są nonsensowne. Ale przecież mi też się nie podobają różne zachowania PiS, naprawdę niepotrzebne były te krzyki przed Trybunałem Konstytucyjnym: „Cała Polska z was się śmieje, komuniści i złodzieje”.
Wrodzona delikatność PiS.
Z jednej strony prof. Ryszard Legutko miał rację, że ośmieszał w Brukseli wiceprzewodniczącego KE Fransa Timmermansa, ale z drugiej strony pan Timmermans sprawia na mnie wrażenie buraka. A obrażanie buraka na stanowisku jest bardzo niebezpieczne, bo burak jest pamiętliwy i mści się w sposób irracjonalny. Przecież on nawet na urlop w lipcu nie pojechał, bo liczył, że ten pucz numer dwa coś tu przyniesie. Bardzo się zaangażował.
I pan się dziwi, że mówią, że jest pan pisowcem?
Bardzo przepraszam, ale ja nawet w ostatnich wyborach nie głosowałem na PiS!
Wystarczy, że pan ich teraz nie krytykuje.
To stalinowska fraza, że kto nie z nami, ten przeciw nam. Nie sądzę, by wszyscy w Polsce uważali, że jeżeli ktoś wściekle nie atakuje Kaczyńskiego, to znaczy, że musi być z PiS. Do takiej paranoi na szczęście Polacy nie doszli.
Ale życie publiczne tak.
Życie publiczne to garstka ludzi, w której co prawda i pan, i ja się znajdujemy, ale nie oszukujmy się, to ułamek procenta. Reszta na szczęście patrzy rozsądnie. I ludzie, idąc na wybory, nie będą czytali ani „Gazety Wyborczej”, ani „Gazety Polskiej”, tylko zamiast gazety otworzą lodówkę. To będzie główne kryterium.
Mówi pan jak Mieczysław Rakowski, który powtarzał, że Polaków nie interesuje stół okrągły, tylko suto zastawiony.
Nie, nie, Polaków interesuje i to, co mają na stole, i ważny jest dla nich patriotyzm, jeszcze niedawno niedoceniany.
Przez pana chyba też.
Jeszcze kilka lat temu uważałem, że Europa ojczyzn to wyliniały, bardzo przechodzony projekt. Zmieniłem zdanie, kiedy zobaczyłem, że Komisja Europejska dąży do stworzenia superpaństwa, a Martin Schulz, były przewodniczący Parlamentu Europejskiego, byc może nowy minister spraw zagranicznych Niemiec, chce większej unifikacji niż w Stanach Zjednoczonych. Jak oni chcą zrobić porządek w Europie, skoro nie są w stanie nawet przypilnować jej granic?
Zostawmy Brukselę. Artyści mówią, że zamordystyczny, pałkarski PiS ingeruje w ich życie prywatne, tłamsi wolność twórczą, wprowadza cenzurę.
Byłem na spektaklu o wojaku Szwejku w teatrze Krystyny Jandy. Jakoś nie dostrzegłem tam ani cenzury PiS, ani autocenzury artystów. Wręcz przeciwnie. W tej sztuce najciekawsze jest to, jak Szwejk z nadporucznikiem Lukaszem kręcą lody na zapleczu frontu, a nie jakieś elementy z księdzem. No ale ponieważ kręcenie lodów kojarzy się jednoznacznie z jedną partią, to Krystyna Janda ustawiła swoją sztukę tak, by kpiła z księdza i by jej publiczność była zadowolona.
To dla nich tak skrojono Szwejka?
Gdyby lemingi widziały kręcenie lodów, mogłoby im się to nie podobać. Sztuka byłaby lepsza, ale publiczność by nie przychodziła.
A propos teatru, był pan na „Klątwie”? „Wyborcza” uznała to za wydarzenie artystyczne roku.
Ja się wychowałem na Grotowskim, Kantorze, Grzegorzewskim, chodziłem na spektakle Szajny, Świniarskiego i Wajdy. To był wtedy najlepszy teatr świata i co ma z nim wspólnego „Klątwa”, o której słyszałem? Gdyby we Francji w teatrze ktoś ze sceny ogłaszał, że robi zbiórkę na zamordowanie prezydenta, premiera czy kogokolwiek innego, to wkroczyłby sąd, przedstawienie by zdjęto, a teatr miałby kłopoty.
Ale „Klątwy” pan nie widział.
Tam i tak najciekawsze rzeczy działy się przed teatrem, gdzie stał ktoś w stroju zakonnika i kropił wchodzących ludzi wodą, nie wiem, czy święconą. W każdym razie za rządów PiS dotowany z publicznych pieniędzy teatr robi taką sztukę i nikomu włos z głowy nie spada. To gdzie te represje i cenzura?
Porozmawiajmy z dużej litery.
Proszę próbować.
Pan był artysta, happener, wariat. Teraz jest pan poważny?
Dopiero mówienie, że się jest poważnym człowiekiem, jest bardzo ryzykowne i niepoważne! Ja, proszę pana, jestem surrealistą...
Tak, wiem, na liście 50 surrealistów świata. Picasso, Dali, Major i inni...
Polskim życiem publicznym rządzi surrealizm, to pewne.
Ludzie, czytając to wszystko, będą zadawać pytanie, czy pan tak serio, czy znowu gra?
Pewnego pułkownika ze studium wojskowego w Toruniu spytano kiedyś, czy ten egzamin to pro forma, czy tak na niby, na co oburzony odpowiedział: „Oczywiście, że pro forma, u nas nie ma nic na niby!”. I to jest moja odpowiedź na pańskie pytanie.
Może pan wyliniał? Już się panu nie chce latać po mieście i malować krasnoludków, więc został pan mędrcem serio?
Akurat ostatnio znowu zacząłem malować krasnoludki, nie na murach, ale jednak.
A teraz poproszę odpowiedź na moje pytanie.
No wie pan, jak powiem, że jestem serio, to dopiero będzie wyglądać karykaturalnie.
Major jest patriotą?
W końcu jestem polskim oficerem, więc muszę być polskim patriotą.
Znów pan ucieka.
Jeśli Polacy nie będą dbać o własne interesy, to zostaną okradzeni. Mamy przecież w Unii otwarte granice i globalny kapitalizm, który się coraz bardziej koncentruje – tu nawiązuję do świętej pamięci Karola Marksa...
Świętej pamięci Karol Marks. Ładne.
Turbokapitalizm nie chce granic, przeszkadzają mu narody ze swoją tożsamością narodową. I odradzający się w Polsce patriotyzm jest bardzo dobrą reakcją na globalizm.
Został pan patriotą z pobudek alterglobalistycznych?
Jeszcze kilka lat temu nie przypuszczałem, że najłatwiej wspólnych interesów broni się w obrębie tego, co historycznie istnieje, czyli w ramach państw i narodów.
I dlatego zamiast szukać nowych wspólnot wybiera pan polski patriotyzm?
To nie jest takie trudne być polskim patriotą – nie ciemiężymy innych narodów jak Rosja, nie mamy wstydliwej spuścizny kolonialnej jak Francuzi czy Belgowie. U nas patriotyzm jest nie tylko formą obrony interesów, lecz także elementem gościnności.
Utrzymuje pan jeszcze kontakty ze starymi znajomymi? Nie podzieliła was polityka?
Oczywiście, ze wszystkimi mam dość grzeczne relacje, choć zdarzają się i takie historie, że dwóch kolegów pisze na Facebooku oświadczenie, że zrywa ze mną relacje. Dociera to do mnie jakąś okrężną drogą, bo mnie zablokowali.
Przecież to dziecinada! Takie problemy miewa moja młodsza córka.
No dziecinada, ale cóż mam zrobić? Wielu ludzi, zwłaszcza starszych, zostało wprowadzonych w fikcyjny świat. Niby widzą, jak jest naprawdę, ale chcą wierzyć, że tu panuje dyktatura i faszyzm podnosi łeb. To jakaś rzeczywistość urojona, świat, którego nie ma.
Nie ma?
Długi czas oskarżano PiS, zresztą nie bez racji, że wszędzie szuka agentów. No i co teraz? Teraz robią ruskiego agenta z Antoniego Macierewicza. Przecież to komedia.
I co w związku z tym?
Trzeba szukać w społeczeństwie pewnych pomostów.
Major pomostem?
To raczej pośmiertnie. Wtedy mógłbym zostać uosobieniem jakiejś idei, symbolem czegoś.
To prawda, że poszedł pan na komisję wojskową w mundurze majora, a do siedzącego tam majora zwracał się „panie pułkowniku”?
To prawdopodobne, ale pewien nie jestem, bo ja na tych komisjach wojskowych lądowałem wielokrotnie. Oczywiście starałem się o kategorię zdrowia D, czyli niezdolny do służby wojskowej, i tu Poradnia Zdrowia Psychicznego była bardzo pomocna.
Ale nie było łatwo.
Bo nie dość, że miałem prawo jazdy, to jeszcze jakieś papiery z aeroklubu, że skakałem na spadochronie, więc musiałem być zdrowy. Bałem się bardzo, że mi z miejsca podwyższą kategorię, więc robiłem różne dziwne historie.
Pan się zawsze przedstawiał jako Major.
Kiedyś przesłuchiwano mnie za namalowanie krasnoludka na szkole chorążych milicji w Łodzi. Przesłuchiwał mnie major, bardzo inteligentny, sympatyczny człowiek, który znał „Mistrza i Małgorzatę”. No i kilkakrotnie w czasie tego przesłuchania ktoś nam przerywał, zwracając się „panie majorze”, więc się oczywiście odzywałem, bo myślałem, że to do mnie.
No oczywiście.
Ale ja naprawdę myślałem, że to do mnie!
Jasne, milicjanci znani byli z poczucia humoru.
Widzi pan, wtedy tak uciekałem, a dziś jestem zwolennikiem rozwoju wojsk terytorialnych i militaryzacji Polski. Wszystko ze względu na położenie geopolityczne, które wtedy postrzegaliśmy inaczej.
Jak dziś się panu podoba Polska?
Jak patrzę na politykę, to myślę, że PiS bardziej się nadaje do rządzenia niż do bycia w opozycji. Gorzej im to wychodziło.
A opozycja?
Oni są do tej roli stworzeni! Nikt tak nie dba o element surrealizmu w życiu publicznym jak nasza opozycja. Właśnie z tego punktu widzenia Platforma powinna na wieki zostać w opozycji.
Nie życzy im pan dobrze.
Ależ życzę, w końcu nie tylko PiS spełnia moje zachcianki, opozycja również. To zetknięcie dwóch jakości – rządzącego PiS-u i opozycji – bardzo nam służy i polska rzeczywistość jest tak barwna, ciekawa, piękna. I jeszcze jedno – Ryszard Petru powinien zostać uznany za skarb narodowy i wzięty pod ochronę!
Wielu ludzi, zwłaszcza starszych, zostało wprowadzonych w fikcyjny świat. Niby widzą, jak jest naprawdę, ale chcą wierzyć, że tu panuje dyktatura i faszyzm podnosi łeb. To jakaś rzeczywistość urojona, świat, którego nie ma.