Komisja i Rada Europejska kazały urzędnikom pozbyć się chińskiej aplikacji. Polska nie zabrania, ale sprawdza, o co chodzi.
Wydany w czwartek zakaz dotyczy wszystkich urządzeń, jakich pracownicy Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej używają do celów zawodowych. Obejmuje także ich prywatne telefony czy tablety, o ile mają na nich aplikacje używane w pracy. Ci, którzy nie dostosują się do wytycznych, 15 marca stracą dostęp do służbowej poczty i usługi Skype for Business. Zakaz dotyczy 35 tys. osób. To pierwszy raz, kiedy euroinstytucje zastosowały takie środki wobec platformy.
Jak wynika z oświadczenia wydanego przez KE, chodzi o „podniesienie poziomu cyberbezpieczeństwa”, a także „ochronę przed zagrożeniami cyberbezpieczeństwa i działaniami, które mogą zostać wykorzystane do cyberataków na środowisko korporacyjne Komisji”. W stanowisku nie zostały jednak ujawnione żadne szczegóły dotyczące sprawy, a Thierry Breton, unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego, odmówił w czasie konferencji prasowej odpowiedzi na pytanie, czy TikTok miał związek z cyberincydentami, na które skarżyły się instytucje unijne. – Decyzja jest nietrafiona i oparta na błędnych założeniach. Poprosiliśmy o spotkanie, aby wyjaśnić sprawę – poinformował w odpowiedzi Theo Bertram, wiceprezes właściciela serwisu. Zapewnił też, że TikTok pracuje nad zwiększeniem bezpieczeństwa danych 125 mln europejskich użytkowników.
już od 14,90 zł za pierwszy miesiąc.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
już od 14,90 zł za pierwszy miesiąc.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.