Przy okazji Święta Niepodległości i sporu prezydenta Andrzeja Dudy z ministrem obrony Antonim Macierewiczem o nominacje ucieka istota choroby, na którą cierpi wojsko. Nie jest nią bynajmniej walka o wpływy w siłach zbrojnych. Kluczowy problem nie dotyczy czystej polityki.
Jest od lat wpisany w osobliwe pogranicze, na którym spotyka się świat wojska i polityki. Przypomniał o nim niedawno – z rozbrajającą szczerością – w rozmowie z DGP gen. Mirosław Różański. Gdy zapytaliśmy, czy cywile odpuścili sobie kontrolę nad armią, potwierdził, dodając, że generalicja dostarczała gotowce, a politycy je tylko zatwierdzali. – Wojskowi sami sobie projektowali rozwiązania. Politycy tylko formalnie sprawowali kontrolę. Nie chcieli się angażować – mówił Różański. Gdyby takie słowa padły w Wielkiej Brytanii, RFN, czy we Francji, wybuchłaby burza. O „formalnej kontroli” mówił przecież najważniejszy oficer, a nie cywil czy analityk z pasją czytający pisma militarne. Okazuje się, że w państwie jest jak w korporacji, w której dyrektor delegowanie uprawnień rozumie poprzez przymykanie oka na meblowanie firmy przez co bardziej przebojowych menedżerów. Tymczasem to nie oni powinni decydować o kształcie przedsiębiorstwa i jego strategii.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)