„Księgi Jakubowe” Olgi Tokarczuk to dzieło totalne i jedna z najdonioślejszych powieści ostatnich lat
„Przyszedł Mesjasz. Jest już w Samborze” – miały brzmieć pierwsze słowa „Mesjasza”, monumentalnej powieści Brunona Schulza, której nigdy nie odnaleziono. W podobnym brzmieniu kilkakrotnie powtarzają tę frazę bohaterowie „Ksiąg Jakubowych” Olgi Tokarczuk. Autorka „Biegunów” również stworzyła powieść monumentalną. „Księgi…” to rzecz epicka, imponująca rozmachem i benedyktyńskim wkładem pracy, z całą pewnością – opus magnum w dorobku pisarki. Podobieństw artystycznych uniwersów Tokarczuk i Schulza wnikliwy czytelnik znajdzie zresztą niemało: obsesyjnie bliski obojgu motyw księgi, fascynacja gnozą, mistyką żydowską, herezją; realizm magiczny, w końcu – mit jako kategoria fundamentalna dla widzenia i interpretowania świata. Ale szukać powinowactw „Ksiąg…” wyłącznie z prozą autora „Sklepów cynamonowych” byłoby, rzecz jasna, mało. Nad powieścią Tokarczuk unosi się przecież duch i Isaaca Bashevisa Singera, i Tomasza Manna i – na drugim biegunie – Henryka Sienkiewicza.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.