Głos pokolenia 30-latków. "Atlas: Doppelganger"

Książki
Tę książkę czyta się z przyjemnością, nieraz wybuchając śmiechemKsiążkiShutterStock
27 lutego 2015

2095531-i02-2015-040-19600030d.jpg

Nic debiutującym autorom nie szkodzi bardziej niż rozbuchana ponad miarę i nieadekwatna do realiów reklama. Promując młodych pisarzy, wydawcy niekiedy desperacko poszukują dla nich wielkich patronów, od czasu do czasu zupełnie zatracając przy tym poczucie zdrowego rozsądku. Czytałam powieści obiecujących autorów, będących rzekomo inkarnacjami Gombrowiczów, Proustów, Bukowskich i wielu innych. Za każdym razem były to, bo być musiały, obietnice bez pokrycia. Gdy windujemy oczekiwania za wysoko, reakcją może być tylko rozczarowanie. W internetowych zapowiedziach debiutu Dominiki Słowik można było przeczytać, że autorka kreuje „klimat rozpięty między Schulzem a Garcíą Márquezem”, zaś na kartach jej powieści „w szarym blokowisku Śląska czasów transformacji odradza się Macondo i zarazem Ulica Krokodyli”. Prosi się o apel o odrobinę umiaru. Dominika Słowik nie ma pisarskiego temperamentu autora ani „Stu lat samotności”, ani „Sklepów cynamonowych”. W dyskusję o porównywalnym geniuszu w ogóle wdawać się nie należy.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.