Kapiszewski: Naziści z bananowej republiki a sprawa polska

Jakub Kapiszewski, fot. Wojciech Górski
Jakub Kapiszewski, fot. Wojciech GórskiDGP
14 marca 2017

Jutro Holendrzy udadzą się do urn wyborczych, aby wybrać nowy parlament. Czytelnik z Polski ma prawo zapytać, dlaczego powinno go to interesować. Otóż przez wzgląd na wysokie notowania skrajnie prawicowej Partii na rzecz Wolności (PVV), która kapitał polityczny buduje na antyimigranckiej retoryce.


Wilders prawdopodobnie nie wygra środowych wyborów. Sondaże nie dają jego partii tak wysokiego poparcia, jak w ub.r. podczas fali zamachów w europejskich miastach. Nawet jeśli osiągnie drugi wynik, co potencjalnie uczyniłoby z jego ugrupowania cennego partnera koalicyjnego, to reszta sceny politycznej odmówiła z nim jakiejkolwiek współpracy. Niestety Wilders nie potrzebuje być w koalicji, żeby mieć wpływ na kształt debaty publicznej w Holandii.

Przykład z brzegu pierwszy. W ubiegłym tygodniu kontrowersyjny polityk zorganizował niewielki wiec przed ambasadą Turcji. Protestował w ten sposób przed wizytą w Holandii szefa tureckiej dyplomacji Mevlüt Çavuşoglu. Minister miał odwiedzić kraj w sobotę, aby spotkać się z turecką diasporą i namówić ich do głosowania na „tak” w kwietniowym referendum konstytucyjnym. 16 kwietnia Turcy w plebiscycie wypowiedzą się na temat poprawek do ustawy zasadniczej, które przyznają znacznie większe uprawnienia prezydentowi – i pozwolą sprawować ten urząd obecnej głowie państwa Recepowi Tayyipowi Erdoganowi, jeszcze przez wiele lat.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png