„Od sierpnia nie oczekuje niczego” pisał w swoim „Dzienniku” Mircea Cărtărescu. Podobnie jak on nie oczekiwałem zbyt wiele po prokuraturze wyjaśniającej okoliczności powrotu premier Beaty Szydło z Londynu. Zbada. Przeanalizuje. Zamknie i zapomni. Prokuratura napisała jednak inny scenariusz. Wniosków, do których doszła nie spodziewałem się w ogóle.

Okazuje się, że lot szefowej rządu, jej zastępcy i kilku kluczowych ministrów nie był lotem regulowanym instrukcją HEAD. Jeśli nie, to jakie zasady regulowały ten rejs? Jakie zasady obowiązywały we wszystkich lotach cywilnymi maszynami po 10 kwietnia 2010? Kto i kiedy te zasady stworzył? Czy zostały one poddane publicznej ocenie? Czy i kiedy oceniali je eksperci od lotnictwa? Do jakich doszli konkluzji?

Rzeczywiście. Instrukcja, do której odnosi się prokuratura opisuje organizację „lotów oznaczonych statusem HEAD w lotnictwie Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej”. Jednak po 10 kwietnia zasadą było transportowanie VIPów cywilnymi maszynami. Były wiceszef MON gen. Czesław Mroczek, były szef KPRM Tomasz Arabski i obecny wiceszef MON Bartosz Kownacki zapewniali, że zasady tej regulacji odnoszą się do lotów najważniejszych osób w państwie Embraerami PLL LOT. Wyłamała się jedynie obecna szefowa KPRM Beata Kempa, która wspominała o niejawnej cywilnej instrukcji HEAD. Szybko jednak sprowadzono ją na ziemię. Okazało się, że ta tajna instrukcja to załącznik do umowy między rządem a LOTem.