Premier Turcji Binali Yildirim oskarżył we wtorek administrację prezydenta USA Baracka Obamy o wspieranie terroryzmu w Syrii. Wyraził nadzieję, że Donald Trumpa, który obejmie urząd prezydenta 20 stycznia, wstrzyma dostawy broni dla kurdyjskich milicji.
Reklama

Yildirim ocenił, że administracja Obamy wspiera terroryzm, ponieważ usiłuje "pokonać jedną grupę terrorystyczną (Państwo Islamskie) przy pomocy innej grupy terrorystycznej", za jaką Turcja uważa wspierane przez Waszyngton kurdyjskie Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG). Turecki premier nazwał to "skandalem".

"Stany Zjednoczone nie powinny pozwolić, by strategiczne partnerstwo (z Turcją) zostało przyćmione przez organizację terrorystyczną" - mówił.

W jego ocenie "jest to moment podjęcia decyzji, czy być przyjaciółmi, czy wrogami". "Od lat wraz ze Stanami Zjednoczonymi jesteśmy w NATO. Jesteśmy strategicznymi partnerami" - dodał.

Premier zaznaczył również, że turecka armia od rozpoczęcia operacji zbrojnej w Syrii w sierpniu ub.r. zabiła ponad 1,2 tys. dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS). Uznał, że Turcja prowadzi najbardziej efektywną walkę z tą organizacją terrorystyczną.

USA "udają, że walczą z Daesz (arabski akronim IS - PAP). Turcja to jedyny kraj, który prowadzi walkę. Stany Zjednoczone nic nie robią" - ocenił Yildirim.

Celem armii tureckiej w Syrii są nie tylko formacje zbrojne IS, ale również kurdyjskie milicje YPG, które walczą po stronie koalicji antyislamskiej dowodzonej przez USA. Chodzi o uniemożliwienie kurdyjskim bojownikom zdobywania nowych terenów w Syrii.