Rewitalizacja miast: Czy jesteśmy gotowi na partycypację w życiu publicznym?

miasto
Polskie miasta rozpadły się na obszary gentryfikowane przez rynek i te upiększane za pieniądze unijneShutterStock
20 maja 2017

Czy wyobrażamy sobie, że można zmusić właścicieli prywatnych kamienic, aby za darmo udostępnili po kilka mieszkań do publicznej puli? Nie? To dlaczego tak łatwo się godzimy z tym, że dzięki publicznym pieniądzom wartość ich nieruchomości idzie w górę.

2945758-okladka-magazyn-dgp-19.jpg

Rewitalizacja – słowo, które zrobiło u nas wielką karierę, choć wciąż zmienia znaczenie. Najpierw oznaczało wykładanie kostką bauma jak największych przestrzeni, potem kojarzyło się z gentryfikacją kwartałów miast i wywożeniem „dziadów” na ich obrzeża. Dziś snujemy narrację, w której zaraz po rewitalizacji pojawia się wyraz „partycypacja”. Ale rzeczywistości to jakoś rewolucyjnie nie zmienia. Aby tak się stało, potrzeba przynajmniej pięćdziesięciu lat. Żebyśmy mogli zrobić generalne remonty także w naszych głowach.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.