Zmiany w ustalaniu taryf wodno-ściekowych i dodatkowo deklaracja premier Beaty Szydło, że indywidualni odbiorcy nie muszą obawiać się podwyżek wody, stawiają pytanie o rozwój inwestycji wodno-kanalizacyjnych.
Wydaje się ono zasadne, chociażby dlatego, że z wdrożeniem dyrektywy ściekowej jesteśmy daleko w tyle. I tylko patrzeć, jak podzielimy los Grecji albo Luksemburga, na które Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej już nałożył wysokie kary.
Już w 2014 r. resort środowiska alarmował, że aby osiągnąć unijne standardy w gospodarce ściekowej, należałoby w ciągu dwóch lat wybudować 100 tys. km kanalizacji. A to ponad dwa razy więcej, niż udało się nam przez dekadę, odkąd jesteśmy w Unii. A teraz, jak podnoszą niektórzy, zamrożenie cen wody i ścieków tym bardziej nie przyspieszy realizacji unijnych zobowiązań.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.