Elektryczna rewolucja hamuje. Zamiast samorządów, zyskają zewnętrzne firmy

Samochód elektryczny
Samorządowcy są zgodni, że wydatków tych można by uniknąć, gdyby resort energii opublikował bardziej szczegółowe wytyczne. Na te wciąż muszą oni czekać. ShutterStock
13 czerwca 2018

Przez nieprecyzyjne wymogi ustawy i brak wytycznych gminy nie opracują strategicznych dokumentów własnymi siłami. Nie wiedzą jak. Zarobią na tym zewnętrzne firmy.

– Samorządy miały przewodzić elektrycznej rewolucji, a na razie są zdane na siebie. Owszem, obiecywane wsparcie finansowe do zakupu niskoemisyjnych autobusów ma wkrótce ruszyć, ale wciąż brakuje elementarnych informacji praktycznych. Przede wszystkim: jak przygotować wymaganą prawem analizę kosztów i korzyści z rozwoju elektromobilności – mówią przepytani przez nas włodarze z największych miast.

Zapytaliśmy, jak idzie im przygotowanie strategicznych dokumentów, które są jedyną szansą, by uwolnić się od części nowych i kosztownych obowiązków narzuconych im w ustawie o elektromobilności i paliwach alternatywnych (Dz.U. z 2018 r. poz. 317). Są to m.in. sukcesywna wymiana autobusów komunikacji miejskiej na modele elektryczne i zakup samochodów elektrycznych dla urzędników, co już w najbliższych latach będzie oznaczało nie lada wydatki.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.