Autopromocja

Rynek śmieciowy na równych zasadach dla gmin i firm

śmieci
Branża ma nadzieję, że przedstawiony projekt będzie ostatnią wersją, bo czas jest dziś na wagę złota.ShutterStock
10 grudnia 2018

Nie tylko instalacje należące do samorządów zostaną objęte prewencyjnymi, niższymi stawkami obowiązkowych kaucji gwarancyjnych.

To najważniejsza zmiana w trzecim już projekcie aktu wykonawczego do ostatniej noweli ustawy o odpadach (Dz.U. z 2018 r. poz. 992 ze zm.), która była odpowiedzią rządu na fale pożarów składowisk i magazynów. Uzdrowić śmieciową patologię polegającą m.in. na wyrzucaniu odpadów do lasów czy puszczaniu ich z dymem miały obowiązkowe gwarancje finansowe, które uiszczałyby firmy i spółki komunalne. Byłyby one zabezpieczeniem dla gmin na wypadek, gdyby na skutek przestępczej działalności przyszło im sprzątać teren ekologicznej katastrofy na własny rachunek, co w przypadku np. toksycznych odpadów potrafiło kosztować samorządy fortunę.

Po tym, jak ministerstwo wypracowało kompromis z przedstawicielami różnych branż co do tego, jak dużo powinni oni płacić zależnie od rodzaju odpadu (np. złomu, makulatury czy beczek z chemikaliami), spór przeniósł się na zupełnie inną płaszczyznę. W ostatnim projekcie resort chciał bowiem wyjść naprzeciw spółkom samorządowym i zaproponował, by płaciły one tylko 35 proc. tego co firmy prywatne. Spotkało się to z oburzeniem tych ostatnich.

W podobnie krytycznym duchu o tej propozycji wypowiedziały się trzy ministerstwa i Rządowe Centrum Legislacji. Wspólnym mianownikiem były dwa zarzuty. Pierwszy, że zaproponowane rozwiązanie wykracza poza delegację ustawową, zgodnie z którą minister może różnicować stawki zależnie od rodzaju odpadów (przedmiotowo), a nie podmiotowo. Drugi, że prowadzi to do nierównego traktowania przedsiębiorców prywatnych i spółek komunalnych.

Ostatecznie Ministerstwo Środowiska postanowiło zmienić brzmienie projektowanego przepisu. Nie wycofało się przy tym zupełnie z pomysłu różnicowania stawek. Preferencja wciąż przysługiwałaby bowiem m.in. regionalnym i ponadregionalnym instalacjom przetwarzania odpadów komunalnych (tzw. RIPOK), a także punktom selektywnej zbiórki odpadów (tzw. PSZOK). Co więc się zmienia? – Wykreślony został krytykowany przez nas przepis przyznający preferencyjną stawkę wyłącznie instalacjom prowadzonym przez jednostki samorządu terytorialnego lub przez spółki prawa handlowego, w których 100 proc. akcji albo udziałów należy do JST – wskazuje Dariusz Matlak, prezes Polskiej Izby Gospodarki Odpadami.

Zdaniem Macieja Kiełbusa, partnera w Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski & Partners w Poznaniu, chociaż nowe brzmienie słusznie zrównuje wymogi względem firm prywatnych i spółek samorządowych, to wciąż nierozwiązany jest problem systemowy. Ekspert zwraca uwagę, że oprócz RIPOK-ów na rynku funkcjonują też inne instalacje bez tego statusu.

– Jeżeli przepisy miały zabezpieczać gminy przed skutkami usuwania strat w środowisku, np. z powodu niewłaściwej utylizacji odpadów niebezpiecznych, to czy zasadne jest, by w instalacji niebędącej RIPOK-iem trzeba było płacić 1,5 tys. zł zabezpieczenia za tonę takich odpadów, a w RIPOK-u już tylko jedną trzecią tego? – zastanawia się. I dodaje, że chociaż prawdopodobieństwo wystąpienia ekologicznej katastrofy jest w tym drugim przypadku mniejsze, to już koszty posprzątania w obu będą takie same.

Branża ma też nadzieję, że przedstawiony projekt będzie ostatnią wersją, bo czas jest dziś na wagę złota. Przepisy nowelizacji ustawy o odpadach weszły w życie 5 września, a rozporządzeń regulujących szczegóły nowych obowiązków firm i gmin wciąż nie ma. Oznacza to paraliż administracyjny.

– Przedsiębiorca ubiegający się o nową decyzję na gospodarowanie odpadami lub jej zmianę musi załączyć do wniosku informacje o wysokości i formie zabezpieczenia roszczeń. Póki co organy wstrzymują się jednak z wydawaniem decyzji, powołując się na brak przepisów wykonawczych – mówi Adam Małyszko, prezes Stowarzyszenia Forum Recyklingu Samochodów FORS. 

Projekt w trakcie konsultacji

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.