Autopromocja

Wójta nie stać na urzędnika od unijnych funduszy

Polska, Unia Europejska
To już jest trzecia perspektywa finansowa od wejścia Polski do UEShutterStock
24 marca 2015

Większość samorządów przy pozyskaniu pieniędzy z UE daje zarobić prywatnym firmom.

2122933-rodki-ue-dla-samorzadowcow.jpg
Środki UE dla samorządowców

To już jest trzecia perspektywa finansowa od wejścia Polski do UE, mogłaby się więc wydawać, że urzędnicy samorządowi świetnie się orientują w pisaniu wniosków i zdobywaniu pieniędzy z unijnych funduszy. Nic bardziej mylnego. Z sondy DGP przeprowadzonej w gminach wynika, że nie zamierzają one rezygnować ze wsparcia prywatnych podmiotów. Nic nie ma jednak za darmo – muszą im za to zapłacić.

Setki tysięcy za miliony

Urząd Miejski w Wałbrzychu w ostatnich czterech latach na współpracę z prywatnymi firmami pomagającymi w pozyskaniu pieniędzy z europejskich funduszy wydał blisko 200 tys. zł, co przełożyło się na 109 mln zł unijnego wsparcia. Po zewnętrznych specjalistów przy pisaniu wniosków z chęcią sięgają też inne jednostki. Aneta Cieślak z Urzędu Miasta i Gminy w Busku-Zdrój, która na co dzień zajmuje się pozyskiwaniem środków z UE, przyznaje, że jej jednostka korzystała ze wsparcia firmy konsultingowych.

Z kolei Joanna Łyskawa z Urzędu Miasta i Gminy we Wrześni stwierdza otwarcie, że nie wie, ile jej urząd zapłacił do tej pory firmom zewnętrznym. – Nie jesteśmy w stanie tego dokładnie ustalić, bo z takiego wsparcia korzystają poszczególne referaty – tłumaczy. Potwierdza, że miasto ma specjalny referat, który dodatkowo zajmuje się pozyskiwaniem i pisaniem wniosków o unijne wsparcie.

Mniej hojny dla zewnętrznych firm jest za to samorząd Rychwala.

– W latach 2011–2014 tylko raz skorzystaliśmy z pomocy prywatnej firmy. Zapłaciliśmy jej 12 tys. zł, przy czym udało się nam pozyskać 580 tys. zł – zaznacza Joanna Michalak z Urzędu Gminy i Miasta w Rychwale. – To był jednak skomplikowany wniosek, dlatego poprosiliśmy o pomoc zewnętrznych specjalistów. Na co dzień tymi sprawami zajmują się nasi urzędnicy – dodaje.

Małych nie stać

Tymczasem firmy świadczące usługi samorządom zwracają uwagę, że najczęściej korzystają z nich małe gminy. – Nie stać ich na zatrudnienie wysokiej klasy specjalistów. Mogą im zaoferować co najwyżej 2–3 tys. zł na rękę, a to jest za mało – stwierdza Joanna Kasprzak-Dżyberti z firmy Dobry Projekt w Opolu.

Potwierdza jednak, że zewnętrzne podmioty angażują także duże jednostki zatrudniające specjalistów od unijnych funduszy.

– Zlecają one firmom przygotowanie np. studium wykonalności inwestycji, a później z tego dokumentu ponad 80 proc. danych przekopiowują do wniosku – wylicza Kasprzak-Dżyberti.

Urzędnicy jednak nie widzą w tym nic dziwnego, że korzystają z usług innych podmiotów, choć mają swoich specjalistów. Twierdzą, że bez takiego wsparcia nie byliby w stanie pozyskać środków z UE.

– Do poszczególnych projektów często jest wymagane studium wykonalności inwestycji. By ten dokument sporządzić, potrzebna jest analiza finansowa, której sami nie jesteśmy w stanie zrobić. Zlecamy ją więc firmom zewnętrznym – przyznaje Anna Zając z Urzędu Gminy i Miasta Grodków (woj. opolskie).

Z kolei świdnicki urząd miejski, w którym za pozyskanie pieniędzy z Brukseli odpowiada czterech urzędników, współpracuje z firmami konsultingowymi w zakresie przygotowywania dokumentacji projektowych. – Wykonują dla nas np. studium wykonalności, oddziaływania na środowisko, przygotowują wnioski projektowe – informuje Elżbieta Łopacka z Urzędu Miejskiego w Świdnicy.

Wskazuje, że na ten cel urząd wydał ponad 100 tys. zł, ale dzięki tej współpracy pozyskał z UE 58 mln zł. – Najczęściej rola firm zewnętrznych sprowadza się do sprawdzenia, czy przygotowane przez naszych urzędników dokumenty są poprawne – wyjaśnia Elżbieta Łopacka.

Zdani na siebie

Z naszej sondy wynika, że tylko nieliczne samorządy decydują się na pozyskiwanie środków własnymi siłami.

– Od 2011 r. pozyskaliśmy 480 mln zł z funduszy unijnych. Nie daliśmy zarobić ani złotówki żadnej zewnętrznej firmie. A zalewały nas różnego rodzaju ofertami – potwierdza Maciej Chłodnicki, rzecznik prasowy prezydenta Rzeszowa.

Tłumaczy, że za zdobycie unijnych pieniędzy odpowiada 20-osobowy referat. – Oczywiście zatrudnionym w nim osobom musieliśmy zaproponować wyższe zarobki niż pozostałym urzędnikom. Inaczej mielibyśmy do czynienia z falą odejść – podkreśla Chłodnicki. – Są to wysokiej skali specjaliści – dodaje.

Zaufania do prywatnych firm nie ma także Urząd Miasta w Kartuzach.

– Mamy odpowiednio wykwalifikowanych urzędników. Od 2011 r. udało się nam zdobyć 18 mln zł – mówi Agnieszka Pstrągowska, zastępca głównego księgowego w Urzędzie Miasta w Kartuzach. Twierdzi, że gmina nie zamierza niczego zmieniać w najbliższej perspektywie.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.