Kiedy przedszkole może odmówić przyjęcia dziecka? Wszystko, co musisz wiedzieć przed 1 września 2026 r.

Już za kilka dni 3-latki z całej Polski po raz pierwszy przekroczą próg przedszkoli. Dla dzieci i dla rodziców jest to wielkie wydarzenie, a zarazem stres. Rodzi się też mnóstwo pytań, na przykład czy przedszkole może odmówić przyjęcia dziecka, które nadal korzysta z pieluszki? Wyjaśniamy krok po kroku, czego może odmówić dyrekcja przedszkola i o czym muszą pamiętać rodzice.

1 września 2026 roku po raz pierwszy prób przedszkoli przekroczy ok. 200 tysięcy dzieci. To szacunkowe dane zebrane na podstawie trendów rekrutacyjnych i danych demograficznych Głównego Urzędu Statystycznego. Dokładne informacje o tym, ile dzieci rozpoczęło edukację przedszkolną, Ministerstwo Edukacji Narodowej poda dopiero pod koniec września. Wiadomo natomiast, że po raz pierwszy z przedszkolami zetkną się maluchy urodzone w 2023 roku. Wyjaśniamy, o czym warto pamiętać, posyłając dziecko do przedszkola. Jakie prawa mają rodzice, a czego może odmówić dyrekcja danej placówki. Oto praktyczny przewodnik nie tylko dla rodziców.

Kwestie sanitarne spędzają sen z powiek rodziców. Jak to wygląda w praktyce?

Jednym z częstszych pytań, jakie zadają sobie rodzice, jest to, czy przedszkole może odmówić przyjęcia dziecka, które nadal korzysta z pieluszki. Jak wyjaśnia w rozmowie z gazetąprawnąpl. nauczycielka przedszkolna Magdalena Gajewska, przepisy w tej kwestii są jasne.

- Wielu rodziców nie ma tej wiedzy i świadomości, ale dyrekcja przedszkola może odmówić przyjęcia dziecka, które nadal jest w pieluszce. Powodem nie jest zła wola, a brak odpowiednich warunków sanitarnych. W przedszkolu nie ma warunków do tego, żeby dziecko przewijać. Nie mamy dezynfekowanych przewijaków, zazwyczaj robi się to na stojąco, w toalecie, oczywiście z poszanowaniem godności i intymności dziecka – wyjaśnia nauczycielka.

Jak dodaje, z jej wieloletniej praktyki wynika, że część przedszkoli idzie w tej kwestii na rękę rodzicom. Duży nacisk jest jednak kładziony na to, by wychodzenie z pieluch nastąpiło jak najszybciej, bo ze względu na brak odpowiedniej bazy sanitarnej na przedszkole może zostać nałożona kara przez sanepid.

– Wiadomo, że jedne dzieci dojrzewają do tego szybciej, inne później, natomiast trening czystości warto podjąć, zanim poślemy nasze dziecko do przedszkola, bo baza sanitarna w przedszkolach jest przystosowana do tego, by dzieci same mogły korzystać z toalety lub z pomocą osoby dorosłej – zaznacza nauczycielka.

Gajewska zwraca także uwagę na inną kwestię związaną z higieną. Tym razem chodzi o mycie zębów. - Większość przedszkoli praktykuje mycie zębów. Przed rozpoczęciem przygody z przedszkolem warto sprawdzić na stronie internetowej danej placówki, jaką wyprawkę mamy zapewnić dziecku. Tam może być właśnie informacja o szczoteczce do zębów, paście czy ręczniczku – wyjaśnia.

Nauczycielka podkreśla jednak, że praktyka mycia zębów nie jest w przedszkolach obowiązkowa. – Tutaj też kłaniają się kwestie higieniczne. Szczoteczki i kubeczki trzymane są w specjalnych stojaczkach, czasem może zdarzyć się tak, że kiedy dzieci odkładają szczoteczki, one się ze sobą stykają. W niektórych przedszkolach nie ma warunków do mycia zębów po posiłkach. Znam przypadek placówki, w której trzy grupy korzystały z jednej łazienki, więc tam nie było mowy o tym, by myć zęby. To, że my dajemy taką możliwość jako przedszkole, jest trochę ukłonem w stronę rodziców – dodaje.

Zasady bezpieczeństwa i odbioru dziecka. O czym rodzice muszą wiedzieć?

Są pewne kwestie, w których dyrektorzy i nauczyciele przedszkolni są nieugięci. Do takich należy kwestia bezpieczeństwa. Mowa o odbieraniu dzieci z placówki. Jak podkreśla Magdalena Gajewska, nie ma możliwości, by ktoś, kto nie jest upoważniony, mógł zabrać dziecko z przedszkola. – Jeżeli osobą, która ma odebrać dziecko z przedszkola, nie jest rodzic lub opiekun prawny, musi być pisemne upoważnienie do odbioru dziecka z podaniem numeru dokumentu potwierdzającego jej tożsamość. To jest kwestia nie do negocjacji. Do tego zresztą obligują nas przepisy, dlatego nie ma możliwości, że rodzic nagle zadzwoni, zadeklaruje, że dziś po dziecko przyjdzie ciocia, czy zaufana sąsiadka – wyjaśnia.

Nauczycielka zwraca uwagę na kolejny ważny aspekt. Rodzice są często zdziwieni, bo malucha z przedszkola nie może odebrać starsze rodzeństwo, nawet jeżeli rodzice wypiszą oświadczenie, że biorą pełną odpowiedzialność za bezpieczeństwo dzieci. – Zawsze może być tak, że coś się wydarzy po drodze, wówczas mimo takiego oświadczenia przedszkole ponosi pełną odpowiedzialność za dziecko. Dlatego nie ma możliwości, by malucha odebrało starsze rodzeństwo, jeśli nie uzyskało jeszcze pełnoletności – tłumaczy.

Kwestia podawania leków. Rodzice często są zdziwieni

O tym rodzice często zapominają. Nauczyciele w przedszkolach nie mogą podawać dzieciom leków. – Nie mamy w ogóle upoważnienia, żeby stosować wobec dzieci procedury medyczne. Zgodnie z prawem nie powinniśmy nawet dezynfekować ran i przyklejać dziecku plasterka na rozbite kolano, ale wiadomo, że to robimy i próbujemy podciągnąć to pod pierwszą pomoc – precyzuje nasza rozmówczyni. Nauczycielka zaznacza, że osobną kwestią jest podawanie leków ratujących życie, czyli na przykład insuliny czy adrenaliny w przypadku dzieci z silnymi reakcjami alergicznymi. – Do tego obligują nas przepisy dotyczące udzielania pierwszej pomocy. Natomiast do tego stworzone są specjalne procedury, są też wyznaczone osoby upoważnione, które przeszły wcześniej specjalne szkolenia.

Prawo zakazuje nam jednak podawania dziecku syropu przeciwgorączkowego, tabletek przeciwbólowych, albo leków, które dziecko przyjmuje na stałe – precyzuje.

Orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. Rodzic nie musi przedstawiać zaświadczenia

Jak wyjaśnia nauczycielka, jeżeli dziecko posiada orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego, nie ma takiego przepisu, który by obligował rodzica do przedstawienia odpowiedniego dokumentu w przedszkolu.

– Mimo wszystko ja zachęcam, by takie orzeczenia pokazać dyrekcji przedszkola. Po pierwsze dzięki temu możemy zapewnić dziecku więcej godzin terapii i wczesnego wspomagania rozwoju oraz rewalidacji. Na podstawie tego orzeczenia, jeżeli będzie taka potrzeba, dyrektor może przydzielić dla dziecka nauczyciela wspomagającego. Na podstawie tego dokumentu tworzymy też dla dziecka indywidualny program edukacyjno-terapeutyczny. Dziecko jest wtedy objęte specjalistyczną pomocą, jego rozwój jest wspierany na wielu płaszczyznach i myślę, że przedstawienie takie orzeczenia jest działaniem na korzyść dziecka – mówi Magdalena Gajewska.

Podkreśla także, że w myśl przepisów dotyczących standardów ochrony małoletnich, jeżeli placówka widzi, że dziecko ma duże problemy edukacyjne, afazję ruchową bądź niepełnosprawność intelektualną, a rodzić mimo próśb i monitów nic z tym nie robi, przedszkole ma wręcz obowiązek na podstawie standardów ochrony małoletnich zgłosić to jako działanie na niekorzyść dziecka.

Diety w przedszkolach. O czym muszą pamiętać rodzice?

Bardzo często rodzice nie mają świadomości, czego mogą wymagać od przedszkola w kwestii diety swojej pociechy.

– Przychodzą do nas dzieci, które mają problemy z nietolerancją laktozy czy glutenu. Jeśli rodzice przedstawią odpowiednie zaświadczenie lekarskie, przedszkole ma obowiązek przygotowania wersji posiłków wykluczających te składniki. Jeżeli jest to dieta bardzo skomplikowana, może się jednak zdarzyć tak, że nie będzie możliwości i warunków do tego, by taki posiłek dziecku osobno przygotować na miejscu. W takich przypadkach dyrekcja podejmuje decyzję indywidualnie, w zależności od możliwości, jakimi dysponuje. Nie ma natomiast możliwości przynoszenia własnego jedzenia do przedszkola, bo przepisy zabraniają nam przechowywania jedzenia przyniesionego z domu. Nie mamy też żadnej kontroli nad świeżością tego, co dziecko przynosi z domu do przedszkola - zaznacza nauczycielka.

O co rodzice mają najczęściej pretensje do nauczycieli i dyrekcji przedszkoli?

Rodzice przedszkolaków mają często wobec nauczycieli niemożliwe oczekiwania. Jedną z dyskusyjnych spraw jest kwestia organizowania w przedszkolach urodzin.

- Nie ma oczywiście przepisów, które tego zabraniają, natomiast czasem rodzice chcą zorganizować urodziny dla dziecka z pompą. Mamy dzieci z różnych kultur, z różnych systemów wychowania, czasem do przedszkola trafiają dzieci, które nie obchodzą urodzin. Jeśli jakieś dziecko ma urodziny, staramy się oczywiście ten fakt podkreślić: śpiewamy „Sto lat”, robimy laurki i kartki urodzinowe z życzeniami, a dziecko może czymś poczęstować koleżanki i kolegów z grupy - zaznacza nauczycielka.

Rodzice miewają też do przedszkoli pretensje o brak działania, jeśli w placówce pojawi się wszawica. Niewielu rodziców jednak ma świadomość, że od 2008 roku wszawica nie jest już na liście chorób zakaźnych i nie ma żadnego obowiązku zgłaszania jej wystąpienia do sanepidu.

- Kwestia wyleczenia dziecka z wszawicy leży wyłącznie po stronie rodziców. My w momencie, kiedy zauważymy, że dziecko się drapie częściej, robimy przegląd głowy, chociaż nie mamy takiego obowiązku. Mamy natomiast obowiązek poinformowania rodzica i zobowiązania go do niezwłocznego odebrania dziecka z przedszkola oraz poinformowania w dyskretny sposób pozostałych rodziców, żeby kontrolowali czystość głowy swoich dzieci, bez zwracania uwagi na to, u którego dziecka problem wystąpił - wyjaśnia nauczycielka.

O to nauczyciele przedszkolni najczęściej apelują do rodziców

Na pierwszym miejscu listy stałych apeli kierowanych do rodziców przedszkolaków jest nieprzyprowadzanie chorych dzieci do placówki. Nauczycielka podkreśla, że sytuacje, w których rodzice świadomie przyprowadzają chore dzieci, niestety zdarzają się dość często.

– Oczywiście może się zdarzyć tak, że dziecko przychodzi do przedszkola pełne sił, ale po 2–3 godzinach zaczyna się słaniać na nogach i dostaje wysokiej gorączki. Jesteśmy świadomi, że to może się zdarzyć i wówczas nie mamy obiekcji, po prostu dzwonimy po rodzica. Jednak kiedy dziecko przychodzi do przedszkola już niewyraźne i mówi nam, że rano dostało syropek na gorączkę, to jest to dla nas bardzo trudna i niekomfortowa sytuacja. Widzimy nieodpowiedzialność rodzica. Wiadomo, chore dziecko nie czuje się w przedszkolu najlepiej, może też zarażać inne dzieci i nauczycieli – wyjaśnia Magdalena Gajewska.

Kolejna kwestia dotyczy informowania placówki o spóźnieniu. Chociaż przedszkola ustalają godziny, w których dzieci powinny być przyprowadzane, rodzice często ignorują te zalecenia. Dla pracowników przedszkoli jest to jednak problematyczne – i to nie tylko dlatego, że placówki mają swój rytm dnia, w którym podawane są posiłki, oraz realizowana jest podstawa programowa, czy inne zajęcia.

– Zdajemy sobie sprawę, że czasem można zaspać, spóźnić się z powodu wizyty u lekarza, czy z jakiegokolwiek innego powodu. Gorąco prosimy jednak, by w takich przypadkach wykonać krótki telefon do przedszkola z informacją, że nasze dziecko będzie dziś na przykład o 10:00. Wtedy łatwiej nam zaplanować zajęcia i posiłki – apeluje nauczycielka.

Ostatni apel dotyczy wakacyjnej przerwy. Przedszkolaki, tak jak każdy, bardzo jej potrzebują. – Powinniśmy uwzględnić to, że jeżeli nasza pociecha znosi rutynę codziennie, też potrzebuje „wakacji” od przedszkola. Wiemy, że nikt nie ma dwóch miesięcy urlopu, ale takie 2-3 tygodnie pauzy są wskazane, by dziecko mogło po prostu odpocząć – podsumowuje nauczycielka.

Źródło: gazetaprawna.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.