Czechy dementują informacje o roszczeniach Polski. Chodzi o historyczny „dług graniczny”

Czechy, Polska
Czeskie MSZ o rzekomych roszczeniach terytorialnych: Polska należy do naszych najważniejszych partnerówShutterstock
dzisiaj, 21:38

Czeskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zdementowało w środę na platformie X informacje o rzekomych polskich roszczeniach terytorialnych. Resort wyjaśnił genezę tzw. długu granicznego oraz trwające rozmowy z Polską w sprawie jego rozwiązania. Jednocześnie podkreślił, że Warszawa pozostaje jednym z najważniejszych i najbliższych partnerów Pragi.

Na trzech grafikach m.in. przypomniano, że tzw. dług graniczny dotyczy 368 hektarów gruntów, które pozostały po stronie czeskiej po korekcie granicznej w 1958 roku. Negocjacje w tej sprawie między Polską a Czechami trwają od lat 90. Stwierdzono także, że rozwiązania szukają ministrowie spraw zagranicznych obu państw, którzy ostatnio „poczynili postępy”. Oba kraje, według czeskiego MSZ, chcą znaleźć rozwiązanie poprzez wspólny projekt ochrony przeciwpowodziowej.

Dług graniczny między Polską a Czechami. Chodzi o 368 hektarów

Na ostatniej, trzeciej grafice zauważono, że Czechy i Polska są bliskimi partnerami, którzy blisko współpracują w dziedzinie bezpieczeństwa, energetyki, infrastruktury i rozwoju regionów przygranicznych. Podkreślono, że rozwiązanie problemu tzw. długu granicznego jest krokiem we wzmacnianiu sąsiedzkich stosunków oraz wzajemnej współpracy.

Czeski resort dyplomacji podziękował w swoim wpisie wicepremierowi, ministrowi spraw zagranicznych Radosławowi Sikorskiemu, który – jak podano – wyszedł z inicjatywą zaproponowania możliwego rozwiązania. Szczegółów tej inicjatywy nie ujawniono.

MSZ nie odniosło się w tym wpisie do kolejnego etapu kampanii dezinformacji związanej z tzw. długiem granicznym. Czeskie media piszą o demonstracji w Trzyńcu na Zaolziu, do której nawołują fałszywe profile w sieci społecznościowej.

Dezinformacja o polskich roszczeniach. Eksperci wskazują na Rosję

Zdaniem ekspertów z obywatelskiej grupy „Czeskie Elfy” jest to część rosyjskiej akcji dezinformacyjnej. Rzecznik grupy Bohumil Kartous powiedział PAP, że ślady są typowe dla rosyjskich działań hybrydowych.

- Publikowane są informacje wykorzystujące część prawdy, a mianowicie pewien historyczny spór dotyczący stosunkowo nieistotnego fragmentu terytorium między Polską a Czechami, który jest wyolbrzymiany i umieszczany w zupełnie innym kontekście – w kontekście strachu i obaw, że ktoś straci majątek, że komuś zostanie wyrządzona krzywda – powiedział Kartous.

Dodał, że niekoniecznie musi to być sama Rosja lub jej przedstawiciele. - Może to być ktoś, kto wspiera ich interesy w Europie Środkowej – stwierdził rzecznik.

- Myślę, że trafnie zareagował polski minister spraw zagranicznych Sikorski, który natychmiast zdementował (...) i oświadczył, że nie jest to przedmiotem żadnego sporu – ocenił Kartous.

Jego zdaniem działania hybrydowe mają za cel doprowadzenie do pewnego rozłamu między partnerami w ramach NATO i UE, czyli między Polską a Republiką Czeską.

- Oba te państwa od dawna należą do grona zwolenników Ukrainy, podobnie jak państwa NATO i ogólnie cała Unia Europejska, a celem jest właśnie wywołanie pewnego sporu w obrębie tej proukraińskiej koalicji - powiedział.

Kartous zwrócił uwagę na fakt zbliżających się w Czechach wyborów samorządowych i częściowych do Senatu, w których hasła podnoszone przez dezinformatorów mogą znaleźć kontynuację.

- Mogę sobie wyobrazić, że lokalne ugrupowania populistyczne będą próbowały twierdzić, że jest to jakieś realne zagrożenie, i że będą próbowały zbudować na tym swoją kampanię przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi – ocenił.

Z Pragi Piotr Górecki (PAP)

Źródło: PAP
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.