Szkoła wyższa nadal nie będzie mogła kwestionować ocen Polskiej Komisji Akredytacyjnej przed sądem. Zajmie się tym specjalny zespół.
Odwołanie uczelni, która zakwestionuje ocenę wydaną przez Polską Komisję Akredytacyjną (PKA), rozpatrzy organ odwoławczy działający w strukturach komisji. Nie będą mogli w nim zasiadać ci członkowie, którzy wystawiali uczelni pierwszą opinię. Minister nauki nie będzie też już związany decyzją PKA w sprawie zawieszania lub cofania prawa do prowadzenia kierunku. Taką zmianę zaproponowało Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW).
Planowane rozwiązanie nie podoba się uczelniom i budzi wątpliwości PKA.
Zdaniem prawników może też uderzać w niezależność komisji.
Druga instancja
Konieczność wprowadzenia zmian w sposobie odwoływania się od ocen uczelni jest wynikiem wyroku Trybunału Konstytucyjnego (TK) z lipca (sygn. akt SK 61/12). Orzekł on, że niezgodne z Konstytucją RP są m.in. regulacje, które uniemożliwiają szkołom kwestionowanie opinii PKA w sprawie oceniania przez nią jakości kształcenia. Wskazał na przykład, że wniosek szkoły o powtórne rozpatrzenie sprawy opiniują częściowo te same osoby, które podjęły pierwotną decyzję.
– Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem sądów administracyjnych od uchwał komisji wydanych w drugiej instancji nie przysługuje skarga do sądu – wskazał w sentencji trybunał.
Przez to uczelnia nie ma szans na obronę swoich interesów. W przypadku uchwalenia przez komisję negatywnej opinii o jakości kształcenia na danym kierunku minister nauki i szkolnictwa wyższego jest związany jej stanowiskiem. Może wydać jedno z dwóch rozstrzygnięć – zawiesić albo cofnąć uprawnienia do prowadzenia studiów przez wydział. Decyzja PKA obliguje zatem ministra do wymierzenia kary.
– Ocena wydana przez komisję przesądza zatem o tym, czy uczelnia może dalej kształcić na danym kierunku, decyduje też o dotacji dla niej i daje dodatkowe uprawnienia do wnioskowania o wyższe fundusze. Tymczasem szkoła ma ograniczone możliwości jej kwestionowania – mówi Piotr Gabriel, koordynator zespołu radców prawnych Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.
TK zobowiązał resort nauki do dostosowania przepisów do wyroku. Ma na to czas do 1 marca 2015 r. MNiSW zaproponowała powołanie zespołu odwoławczego w ramach PKA. Członkostwa w tym gremium nie będzie można łączyć z pracą w innych organach komisji oceniających uczelnie. Zespół będzie odpowiedzialny za opiniowanie wniosków o ponowne rozpatrzenie sprawy.
Zmianie ma ulec też przepis, który zobowiązuje ministra do zawieszenia albo cofnięcia uprawnień do prowadzenia kierunków studiów przez uczelnię, która została negatywnie zaopiniowana. Minister będzie mógł, a nie musiał podjąć zasugerowaną przez PKA decyzję.
Bez odwołania
To rozwiązanie nie zadowala uczelni.
– Organ odwoławczy w ogóle powinien funkcjonować poza PKA. Wtedy nie byłoby wątpliwości, że wniosek został rozpatrzony obiektywnie – uważa Piotr Gabriel.
To potwierdza dr Jacek Wędrowski, radca prawny, pełnomocnik procesowy reprezentujący przed TK uczelnię, która zakwestionowała obecne przepisy.
– Jedyna rzeczywista kontrola nad procesem opiniowania uczelni publicznych i niepublicznych powinna być zagwarantowana w drodze sądowo-administracyjnej – mówi.
Zdaniem ekspertów w rzeczywistości zaproponowane przez resort nauki rozwiązanie tylko w niewielkim stopniu poprawi sytuację szkół wyższych.
– Wyodrębnienie zespołu odwoławczego w praktyce nic nie zmieni w podejmowaniu decyzji odwoławczej – uważa Marcin Chałupka, prawnik, ekspert ds. szkolnictwa wyższego.
Nadal uchwali ją ostatecznie to samo prezydium.
– Mam wrażenie, że z jednej strony projektodawcy nie decydują się sprowadzić PKA do roli czysto doradczej wobec podejmującego wszelkie ustalenia faktyczne ministra nauki, z drugiej zaś PKA może nie chcieć przejmować pełnej odpowiedzialności, także sądowej, za wydawane przez siebie oceny – mówi.
Zdaniem niektórych prawników propozycja MNiSW nie realizuje wytycznych TK.
– To rozwiązanie połowiczne. Nie spełnia treści zawartych w uzasadnieniu wyroku TK, bo brakuje w nim możliwości przeniesienia spawy do wyższej instancji – dodaje dr Jacek Wędrowski.
– Ocena PKA nadal nie będzie mogła być podważana w sądzie administracyjnym – dodaje.
Joanna Czerwińska, adwokat z Law Concept, tłumaczy, że wybór odpowiednich rozwiązań w tej sytuacji należy do ustawodawcy.
– Powinien on mieć jednak na uwadze, że utrzymanie charakteru komisji jako organu w pełni niezależnego wymaga przyjęcia, że jej rozstrzygnięciom przysługuje walor publicznoprawny oraz że rozstrzygnięcia te powinny podlegać bezpośredniej kontroli sądowej – podkreśla.
Ograniczona niezależność
Wątpliwości wzbudza to, że minister nauki będzie decydował o konsekwencjach w razie otrzymania ocen negatywnych.
– Takie rozwiązanie może budzić zastrzeżenia, ale wymaga jeszcze przez nas przeanalizowania. Przecież posiadamy akredytacje, a nasi eksperci, którzy zajmują, się oceną jakości kształcenia są odpowiednio wyszkoleni. Musimy być organem niezależnym – mówi prof. Marek Rocki, przewodniczący PKA.
Komisja miała być organem w pełni decyzyjnym i autonomicznym. Teraz o konsekwencjach oceny zadecyduje MNiSW, ponieważ nie będzie już związane jej opinią. Od decyzji ministra będzie można odwołać się do sądu (w takim przypadku jest to możliwe już teraz).
– Czy to oznacza, że w ministerstwie powstanie inny organ akredytacyjny, który również będzie merytorycznie sprawdzał jakość kształcenia i uprawnienia uczelni do prowadzenia studiów? Przecież jedna osoba nie jest w stanie tego rozstrzygnąć – zastanawia się prof. Marek Rocki.
Zaproponowane przez resort nauki przepisy nie rozwiążą więc patowej sytuacji szkół wyższych.
– Problem zaskarżalności ocen PKA może być więc nadal aktualny. I zachęcać do kwestionowania przez TK innych przepisów – uważa Marcin Chałupka.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.