Stale napływają wiadomości o likwidacji szkół. Następuje to często wbrew protestom rodziców i lokalnych społeczności. Oficjalna przyczyna: zbyt mała liczba uczniów. Nie jest brany pod uwagę fakt, że istniejąca szkoła była często centrum życia społeczno-kulturalnego i ogniskiem inicjatyw obywatelskich.
Stany Zjednoczone – zdaniem wielu konserwatystów nazywających się neoliberałami – to cytadela myślenia w kategoriach zysku i opłacalności. Nie jest to prawda. W latach 90. zwiedzałem szkołę Montessori utrzymywaną przez władze stanowe w Sulphur Springs w Teksasie. Dowiedziałem się, że w poszczególnych klasach uczy się po kilka osób. Autokary woziły uczniów z osad znajdujących się i sto kilometrów od szkoły. Nauczyciele uczyli dzieci i dokształcali rodziców. Biblioteka szkolna służyła zarówno uczniom, jak i rodzicom. Warto przypomnieć, że w drugiej połowie XIX w. powstające jak grzyby po deszczu uniwersytety stanowe z początku zajmowały się głównie kształceniem nauczycieli. Byli oni potrzebni, aby każdy mógł czytać Biblię i inne książki, a Ameryka była traktowana jako „educated country”.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.