Jak dyrektor elitarnej szkoły i były duchowny budował sieć zależności [ŚLEDZTWO DGP]

szkoła
Zarząd szkoły wykazał, że były dyrektor wzbogacił się na procederze o około 100 tys. zł. Na tyle opiewają pokwitowania, które były drukowane, podbijane pieczątką i podpisywane przez Sikorę na papierze z logiem szkoły. Kwota może być jednak znacznie wyższaShutterStock
31 stycznia 2020

Dyrektor elitarnej szkoły i były duchowny przez lata budował skomplikowaną sieć zależności, żeby wyciągać od ludzi pieniądze. Jego ofiarami były głównie osoby w trudnej sytuacji życiowej, w tym chorujący emeryci i niezamożne rodziny.

4433206-magazyn-dgp-31-01.png
Magazyn DGP 31.01.20

Pod koniec czerwca ubiegłego roku do mamy Jerzego, który zdawał do renomowanej szkoły społecznej, zadzwonił ówczesny dyrektor placówki Sławomir Sikora. 13-latek nie dostał się za pierwszym podejściem, ale miał jeszcze szansę: był na liście rezerwowej. Rodzicom zależało na tym, żeby ich syn poszedł tam do siódmej klasy i uniknął negatywnych skutków reformy likwidującej gimnazja. Jak relacjonuje matka Jerzego, dyrektor przekonywał, że dysponuje tzw. miejscami bud żetowymi. Aby je zdobyć, należało wpłacić darowiznę w wysokości 15 tys. zł. Oczywiście, jak zastrzegał Sikora, ten szczodry gest miał być całkowicie dobrowolny – jako datek przekazany w ramach wspólnych starań o lepszą przyszłość szkoły. Formalnie żadne „miejsca budżetowe” nigdy nie istniały. A propozycja złożona rodzicom Jurka była mało zawoalowaną ofertą korupcyjną: chodziło o pieniądze za przeskoczenie pozycji na liście rezerwowej. Dopiero później okazało się, że nie byli jedyni.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.