Autopromocja

"Kontrola cen taksówek nie chroni pasażerów przed zmowami"

Roman Jarząbek
Roman Jarząbek Fot. ArchiwumDGP
9 kwietnia 2010

ROMAN JARZĄBEK o naruszeniach prawa przez korporacje taksówkarzy - W myśl ustawy o transporcie drogowym rady gmin mogą ustalić stawki maksymalne za przejazd taksówką, a także limity wydawania nowych licencji na taksówki. Jest to jednak prawo, a nie obowiązek.

Czy miasto może zagwarantować pasażerom, że wsiadając do taksówki, nie zostaną naciągnięci?

W myśl ustawy o transporcie drogowym rady gmin mogą ustalić stawki maksymalne za przejazd taksówką, a także limity wydawania nowych licencji na taksówki. Jest to jednak prawo, a nie obowiązek. Moim zdaniem większą pewność na rynku daje konsumentom określenie cen maksymalnych. Taka regulacja chroni zwłaszcza turystów i osoby odwiedzające dane miasto, którzy najczęściej nie orientują się w realiach nowego dla nich rynku. Gdy ustalone są ceny maksymalne, klient nie zapłaci ponad pewien limit. Dlatego wiele gmin decyduje się na określenie maksymalnych stawek. Jeśli taksówkarz pobierze w takim przypadku wyższą opłatę, naraża się na zarzut nieprzestrzegania prawa miejscowego. Rozwiązanie to, jako że cena maksymalna nie jest sztywna, nie przeszkadza w konkurowaniu poszczególnych korporacji i pobieraniu przez nie niższych cen. Tak zresztą dzieje się w większości miast, może z wyjątkiem Wrocławia.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.