To zadziwiające, jaką popularność wśród polityków – i to z różnych stron polskiej sceny politycznej – zyskało nazywanie prezydenta notariuszem kogoś lub czegoś. Ta bardzo nośna metafora ma w ich ustach wydźwięk zdecydowanie negatywny i nie bez przyczyny jest powodem irytacji wielu członków naszego samorządu.
Zaskakuje nie tylko częstotliwość pojawiania się tego stwierdzenia, ale także jego żywotność – od kilku, jeśli nie kilkunastu lat notariusze starają się zwrócić uwagę na to, jak bardzo krzywdzące dla naszej grupy zawodowej jest posługiwanie się tą przenośnią. Jednak jak dotychczas – bez widocznego efektu.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
