Pan prezydent w cudzej todze

Prof. Ewa Łętowska: Ułaskawienie Mariusza Kamińskiego to próba uznania bramki ze spalonego. A my jako prawnicy toczymy pracowite spory o niuansach reguł gry w piłkę nożną.

Każdy prezydent korzysta z prawa łaski i każdy bywa troszkę bardziej przychylny „dla swoich”. Tak bywa i tu nie ma o co kruszyć kopii. Prawdziwym problemem jest to, że historycznie pierwszy raz prezydent (egzekutywa) wszedł w rolę judykatywy. Nie przez fakt ułaskawienia. Z innej przyczyny. Prezydent ułaskawił, wychodząc ze swej roli wyznaczonej mu przez konstytucję, ponieważ umorzył niezakończone, toczące się postępowanie sądowe. Dotychczas ułaskawiano w sprawach zakończonych wyrokiem i w nich „umorzenie postępowania” dotyczyło postępowania posądowego, ułaskawieniowego, wykonawczego. Teraz inaczej: umorzono toczące się postępowanie sądowe. Tak sobie nieprzystojnie myślę, że może u źródeł naszego potężnego kryzysu konstytucyjnego leży zwykła pomyłka; może nie pomyślano i sięgnięto po tradycyjny (a tu niewłaściwy) wzorek formularza?

Pozostało 80% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Prawnik.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.