Osoby powołane na urząd sędziego SN w kwestionowanej procedurze podważają styczniową uchwałę trzech izb SN. W tym celu sięgają po tzw. ustawę kagańcową
W ten sposób, posługując się tymi samymi argumentami, co rządzący, chcą usankcjonować swój status sędziów Sądu Najwyższego i rozwiać wątpliwości co do tego, czy mogą orzekać. A gra toczy się o naprawdę wysoką stawkę. Chodzi bowiem o to, czy takie osoby będą decydować o ważności zbliżających się wyborów prezydenckich.
Sami o sobie
Osoby zasiadające w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych tuż po styczniowej uchwale trzech połączonych izb SN wstrzymały się od orzekania. W uchwale stwierdzono bowiem, że udział w orzekaniu osoby, która została powołana na urząd sędziego na skutek wniosku obecnej, kontestowanej Krajowej Rady Sądownictwa, skutkuje nienależytą obsadą sądu w postępowaniu karnym lub sprzecznością składu sądu z przepisami prawa w procesie cywilnym (sygn. akt BSA I-4110-1/20). Pod koniec marca br. osoby te jednak niespodziewanie wróciły do orzekania. I tak się akurat złożyło, że zaczęły rozpatrywać sprawy wynikające z kodeksu wyborczego. O całej sytuacji pisaliśmy w DGP w zeszłym tygodniu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.