Jestem szują. Przyznaję się bez bicia. Większość moich znajomych już to wie. Część czytelników zapewne również mogła wyciągnąć taki wniosek po lekturze któregoś z moich tekstów. Ale dopiero ostatnio zrozumiałem, jak bardzo jestem okropny. Wystarczy chwila, by się o tym przekonać.
Otóż w Dzienniku Gazecie Prawnej pracuję już od dwóch lat. Przez ten czas napisałem niemal tysiąc artykułów. W nich zaś zwolniłem z pracy blisko milion Polaków. Tak, dobrze Państwo przeczytali: zwolniłem niemal milion obywateli. Można by rzec, że jestem największym kadrowym Rzeczpospolitej. Można by, gdyby tylko była to prawda.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.