Autopromocja

Informacje z ulicznych kamer poza kontrolą

Michał Serzycki, generalny inspektor ochrony danych osobowych
Michał Serzycki, generalny inspektor ochrony danych osobowych Fot. Wojciech GórskiDGP
11 czerwca 2010

Nie ma przepisów dotyczących zasad monitorowania ulic, miejsc pracy czy spółdzielczych bloków. Wskutek tego dochodzi często do naruszania prawa do prywatności i wizerunku obywateli. Generalny inspektor ochrony danych osobowych chce, by powstała ustawa o wideonadzorze.

Wprowadzenie monitoringu na ulicach miast i szkolnych korytarzach miało zmniejszyć liczbę wybryków chuligańskich i przypadków niszczenia mienia. Chociaż tak się stało, to nagrania z kamer nie służą dzisiaj już tylko do poprawy bezpieczeństwa, ale są podstawowym źródłem rozrywki dla internautów.

Pod okiem kamer

To norma, że w internecie można dzisiaj znaleźć nagrania z monitoringu sklepów, prywatnych firm czy otoczenia osiedlowych bloków. Gorsze jest to, że trafiają do niego nagrania z miejsc szczególnie chronionych, np. w marcu tego roku ujawniono nagranie z celi dla niebezpiecznych osadzonych w Areszcie Śledczym w Piotrkowie Trybunalskim. Z kolei w 2008 r. GIODO interweniował w sprawie umieszczenia na stronie internetowej Komendy Głównej Policji wizerunków roznegliżowanych mężczyzn, którzy poruszali się po ulicach Warszawy. Twierdził on, że jest to naruszanie sfery prywatności. W odpowiedzi KGP wyjaśniła, że zdjęcia z monitoringu były tak kiepskiej rozdzielczości, że nie można było zidentyfikować mężczyzn. Policja nie złamała więc obowiązującego prawa.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.