Miała być ratunkiem dla tych, których przygniotła pętla długów. Jednak rok po wejściu w życie ustawy o upadłości konsumenckiej jest pewne, że okazała się niewypałem. Choć wnioski o upadłość zgłosiło ponad tysiąc osób, z ustawy skorzystało tylko 14.
Wystarczyło 80 tys. zł długu po zmarłej matce, który niespłacany urósł do ponad stu tysięcy, by młoda kobieta z Krakowa została jednym z pierwszych dłużników, który dostał prawo ogłoszenia upadłości. – Była w niezawinionej przez siebie sytuacji, do tego samotnie wychowuje dziecko – opowiada sędzia z sądu rejonowego Kraków Śródmieście Janusz Płoch. Kobieta wniosek o upadłość złożyła do sądu, gdy zorientowała się, że z 2,5 tys. pensji nie jest w stanie spłacać rat kredytów.
Martwe prawo
Krakowianka jest jednak wyjątkiem. Choć z roku na rok rośnie liczba Polaków, którzy nie są w stanie spłacić kredytów, przez blisko rok funkcjonowania ustawy o upadłości konsumenckiej pozwalającej wydobyć się z pętli zadłużenia, skorzystało zaledwie kilkanaście osób. Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości, do których dotarł DGP, wynika, że wnioski złożyło 1097 osób (w Niemczech w ubiegłym roku ponad 100 tys.), z czego ledwie 14 zostało pozytywnie zaopiniowane przez sądy.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.