Autopromocja

Przed wyborami śmieci cuchną jeszcze bardziej. Gminy nie mają ochoty kontrolować firm

śmieci
Inspektorat wysłał zapytania o nadzór nad składowiskami do 356 gmin w województwie mazowieckim. Z 223 przesłanych odpowiedzi wynika, że 90 proc. z nich nie przeprowadziło w ciągu ostatniego roku żadnej kontroli. ShutterStock
4 lipca 2018

Gminy nie palą się do kontroli firm, którym powierzyły gospodarkę odpadami. Przymykają oko na niskie stawki, bo nie chcą obciążać mieszkańców kosztami

3387431-ubb70graf20b120porzucone20odpady20i20koszty20ich20utylizacji20-p.jpg

Paniczny strach przed najmniejszą nawet podwyżką opłat za śmieci współtworzy patologie, z którymi próbuje walczyć rząd – przekonują eksperci. Ich zdaniem szukanie oszczędności jest krótkowzroczne. Bo gdy okazuje się, że część odpadów nie może być zagospodarowana po oferowanych cenach – lądują one w lasach. A gminy muszą potem płacić za ich uprzątnięcie. Jeszcze gorzej, gdy składowisko spłonie (jak miało to miejsce w kilkudziesięciu przypadkach w ostatnich miesiącach) – koszty usunięcia skutków takiego pożaru są ogromne. Sama rekultywacja terenu pogorzeliska liczona jest w milionach złotych.

Dyktat niskiej ceny

– Niektóre samorządy od kilku lat utrzymują bardzo niskie stawki opłat za wywóz śmieci. Niekiedy nawet dopłacają do tego z gminnych budżetów – mówi Dariusz Matlak, prezes Polskiej Izby Gospodarki Odpadami. Dodaje, że zdarzają się nawet włodarze, którzy zupełnie ignorują obowiązujące przepisy i przymykają oko na nielegalne zagospodarowywanie odpadów na ich terenie. – Zrobią wszystko, by nie obciążać mieszkańców dodatkowymi kosztami. A opłaty za śmieci stały się już niemal kategorią polityczną – uważa Matlak.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.