Mimo stworzenia specjalnych komórek niewiele wskazuje na to, że udało się usprawnić ściganie lekarzy, którzy dopuścili się poważnych uchybień zawodowych.
Na początku miesiąca specjalna komórka w Prokuraturze Regionalnej w Warszawie zajmująca się tropieniem błędów medycznych odtrąbiła pierwszy poważny sukces. Śledczy skierowali do sądu akt oskarżenia przeciwko chirurgowi, którego pacjent zmarł po operacji usunięcia żylaków. Lekarz nie przepisał choremu koniecznych przy takich zabiegach środków przeciwzakrzepowych, a następnie sfałszował dokumentację medyczną, aby zatuszować uchybienia. W efekcie usłyszał zarzuty spowodowania śmierci pacjenta oraz poświadczenia nieprawdy.
Sprawy takie jak ta, często wymagające od prokuratorów specjalistycznej wiedzy medycznej i najwyższej staranności, były dla Prokuratury Krajowej kluczowym argumentem za tym, żeby nie zajmowali się nimi śledczy z rejonów, z założenia niewystarczająco doświadczeni. Przytaczano statystyki z 2015 r., z których wynikało, że tylko w przypadku 4 proc. zakończonych postępowań o błędy lekarskie do sądu trafił akt oskarżenia lub wniosek o skazanie bez rozprawy. Prokuratura Krajowa, powołując się na własną analizę, przekonywała też, że 60 proc. takich spraw umarzano bezzasadnie. A stwierdzone nieprawidłowości – tłumaczyło kierownictwo prokuratury – polegały m.in. na brakach w materiale dowodowym czy przyjmowaniu błędnych kwalifikacji prawnych.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.