Do redakcji wciąż zgłaszają się młodzi prawnicy, którzy, choć pozdawali wszystkie możliwe egzaminy, padają ofiarą korporacyjnego egoizmu
Sąd Najwyższy uchylił w tym roku już piętnaście uchwał samorządów zawodowych notariuszy, gdyż dopatrzył się w nich złamania prawa. Jak na samorząd, który ma stać na straży ładu prawnego w państwie, to wyjątkowo smutny bilans, tym bardziej że nic nie wskazuje, że limit niezgodnych z prawem decyzji został już wyczerpany.
Samorządy, za wszelką cenę, także za cenę swej nieskazitelnej reputacji, chcą uwolnić się od obowiązku wyznaczania swoim aplikantom patrona. A wiedzą przecież najlepiej, że brak patrona oznacza w praktyce zmarnowany rok. I żeby była pełna jasność: problem przygotowania do zawodu prawniczego narybku nie dotyczy tylko samorządu notarialnego. Nie tak dawno opisaliśmy kłopoty aplikanta adwokackiego, który został skreślony z listy tylko dlatego, że dla odmiany ośmielił się zmienić patrona. Choć oczywiście nigdzie syndrom patrona nie dał o sobie znać z taką siłą jak u rejentów. Radcowie prawni powołali na przykład do życia zespoły patronackie, które przygarnęły w tym roku tych wszystkich aplikantów, którzy nie znaleźli swoich zawodowych przewodników na własną rękę.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.