W zeszłym tygodniu na łamach DGP moja redakcyjna koleżanka Emilia Świętochowska poinformowała, że Ministerstwo Sprawiedliwości planuje zniesienie instytucji przedawnienia w stosunku do najpoważniejszych zbrodni. Mówiąc prościej: teraz zabójstwo przedawnia się po 30 latach, miałoby się nie przedawniać nigdy (DGP nr 157/2017).
Eksperci dość jednomyślnie ten pomysł skrytykowali. Być może pod naporem tych opinii urzędnicy resortu zaczęli łapać się lewą ręką za prawe ucho. Mówili, że plany rzeczywiście są, ale nie do wszystkich zabójstw, lecz tylko tych na tle seksualnym. I że to dopiero wstępna koncepcja. A szkoda. Bo – wbrew przytłaczającej większości prawników – uważam, że zabójstwo nie powinno się przedawniać. Dlaczego?
Przecież to wbrew zasadzie humanitarmu – zakrzykną jej obrońcy.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.