- Nasz system prawny nie jest jeszcze taki jak w dojrzałych demokracjach, gdzie pozycja rzecznika jest na tyle uznawana, że nawet gdy jest krytykiem władzy, uznaje się, że ta krytyka wychodzi państwu na dobre - mówi Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich.
Od początku podkreślałem, że ubiegam się tylko o jedną kadencję. Uważam, że kandydowanie na drugą byłoby ryzykowne, a nawet niewłaściwe. Bo w naszym systemie prawnym, przy takiej a nie innej pozycji ustrojowej RPO, rzecznik przez ostatnie miesiące kadencji musiałby budować sobie poparcie polityczne, żeby później na niego zagłosowano. A przecież ma obowiązek kontrolować rządzących, a jeśli trzeba, wchodzić z nimi w otwarte, poważne spory – zawsze gdy zagrożone są prawa i wolności jednostki. Niestety nasz system prawny nie jest jeszcze na takim poziomie jak w dojrzałych demokracjach, gdzie pozycja rzecznika jest bezwzględnie uznawana i doceniana. Nawet jeśli jest częstym krytykiem władzy, wpisuje się to w koszty i uznaje, że krytyka ta wychodzi państwu na dobre. W Polsce są małe szanse, żeby politycy pozytywnie oceniali i postrzegali osobę, która niemal każdego dnia zgłasza problemy do rozwiązania lub ma krytyczną ocenę jakichś działań władz i instytucji publicznych.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.