Biuro Trybunału Konstytucyjnego wydało oświadczenie, w którym twierdzi, że nasze wczorajsze informacje o kontrolowaniu prywatnej korespondencji sędziów TK są nieprawdziwe. Jednocześnie z pisma, do którego dotarł Newsweek wynika, że wątpliwości co do tego czy dany list jest służbowy czy prywatny, a więc czy będzie otwarty czy nie, rozstrzyga sędzia Mariusz Muszyński.
Z pisma skierowanego przez sędziego TK do pozostałych orzeczników wynika, że z założenia cała korespondencja przychodząca do TK jest korespondencją urzędową i jest otwierana przez pracownika kancelarii. „Jeśli ktoś z Państwa korzysta z adresu Trybunału dla odbioru korespondencji prywatnej (na co można się grzecznościowo zgodzić), musi uwzględniać powyższy fakt i możliwe konsekwencje w postaci otwarcia takiej korespondencji” – pisze sędzia Muszyński, który aby uniknąć takich sytuacji radzi by sędziowie poinformowali osoby i instytucje, które kierują taką korespondencję do sędziów na adres Trybunału dopisywały na kopercie słowo „prywatne”.
„Sam fakt napisania na kopercie nazwiska i funkcji nie oznacza, że korespondencja jest prywatna. W szczególności jeśli nadawcą jest inny urząd, adwokat lub inny podmiot. Taka korespondencja będzie otwierana jako służbowa, bo korespondencja służbowa musi podlegać rejestracji, być kierowana do właściwych komórek, a przynajmniej z częścią jej musi zapoznać się Pani Prezes osobiście" – czytamy w piśmie sędziego Muszyńskiego. Sędzia zapewnia też, że jeśli korespondencja, która w sposób ewidentny wygląda na prywatną, wówczas zarówno on jak i pracownicy kancelarii będą się powstrzymywać od jej otwierania, „choć ludzką rzeczą są błędy”.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.