Skalpel czy siekiera? O sprawie sędziego Tulei

Igor Tuleya Fot. Maksymilian Rigamonti
<p>Igor Tuleya</p>Dziennik Gazeta Prawna / Maksymilian Rigamonti
6 grudnia 2022

To, co od ładnych już paru lat dzieje się wokół Igora Tulei, jest najlepszym dowodem na to, że rządzący powinni trzymać się od sądownictwa z daleka. A jeśli już nie ma innego wyjścia – bo nie bądźmy naiwni, czasem i tak bywa – zmiany powinny być przeprowadzane za pomocą skalpela, a nie siekiery i młota pneumatycznego.

Sprawa znanego warszawskiego sędziego jak w soczewce skupia wszelkie patologie, z jakimi mamy do czynienia, odkąd partia nami rządząca za cel obrała sobie reformę wymiaru sprawiedliwości. Mamy więc chaotyczne i zupełnie nieracjonalne działania (będące po części wynikiem nieprzemyślanych zmian w prawie, a po części zmian kadrowych na takich stanowiskach jak rzecznicy dyscyplinarni sędziów) organów, które w założeniu miały ścigać przestępców w togach, a zamiast tego nieudolnie próbują uciszać sędziów, którym nie podoba się to, co z sądownictwem wyrabiają rządzący. Mamy polityczne bicie piany, zawsze wtedy, gdy zapadające w sprawie Tulei orzeczenia sądów są nie w smak przedstawicielom władzy. Jednocześnie czyni się z tego sędziego niemal świętego, ikonę, męczennika w walce o imponderabilia sądowe, co w normalnych warunkach też nie powinno mieć miejsca.

Pozostało 67% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png