Sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka zajmie się w czwartek kandydaturami Macieja Berka i Artura Kotowskiego na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Berek został zgłoszony przez posłów KO, a Kotowski przez klub PiS. Ostatecznego wyboru nowego sędziego Sejm ma dokonać podczas piątkowego bloku głosowań.
Konieczność wyboru nowego sędziego Trybunału jest związana z upływającą 18 września kadencją sędziego Justyna Piskorskiego.
Wybór sędziego TK. Jak Sejm wybiera członków Trybunału Konstytucyjnego?
Do marszałka Sejmu wpłynęły w sierpniu dwa zgłoszenia na to stanowisko. Grupa posłów z Klubu KO zgłosiła Macieja Berka - doktora nauk prawnych i radcę prawnego, a do niedawna ministra ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Drugim kandydatem jest zaś zgłoszony - po raz siódmy - przez grupę posłów należących do klubu PiS Artur Kotowski, profesor nauk prawnych związany z Uniwersytetem Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
W poniedziałek na stronie Sejmu pojawiła się informacja, że sejmowa komisja sprawiedliwości zaopiniuje obu kandydatów podczas posiedzenia zaplanowanego na godz. 8 w czwartek (3 września). Wybór sędziego TK ma zaś nastąpić podczas piątkowego bloku głosowań, w trakcie pierwszego powakacyjnego posiedzenia izby.
Sejm wybiera sędziów TK indywidualnie, na dziewięcioletnie kadencje, bezwzględną większością głosów. Według regulaminu Sejmu wnioski ws. wyboru sędziego TK przedstawia co najmniej 50 posłów lub Prezydium Sejmu.
Maciej Berek kandydatem do TK. Kontrowersje wokół byłego ministra
Kandydatura Macieja Berka na sędziego Trybunału budzi wiele kontrowersji. W połowie sierpnia premier Donald Tusk ogłosił, że wyraził warunkową zgodę na odejście Berka z Rady Ministrów i jego kandydowanie na sędziego TK. Podkreślał przy tym, że Berek nie jest ani partyjnym, ani jego osobistym kandydatem na sędziego Trybunału. Wskazał, że sam udzielił tylko zgody na wycofanie Berka z rządu.
Niektórzy politycy podnosili jednak, że ogłaszając odejście Berka z Rady Ministrów, Tusk nazwał go swoją „prawą ręką”. Zrobił to np. rzecznik PiS Rafał Bochenek, który dodał, że Berek „był takim wiceTuskiem i de facto prowadził politykę rządu”. Także dziewięć fundacji zajmujących się m.in. praworządnością przywołało we wspólnym oświadczeniu słowa szefa rządu o Berku jako jego „prawej ręce”. Sygnatariusze oświadczenia - m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Fundacja Panoptykon czy Fundacja im. Stefana Batorego zaapelowały do Berka o wycofanie swojej kandydatury na sędziego TK. Z ich stanowiskiem zgodziło się później m.in. także stowarzyszenie Prawnicy dla Polski, którym kieruje były wiceminister sprawiedliwości za czasów rządu PiS Łukasz Piebiak.
Także rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz wskazywał, że Berek „jeszcze do niedawna (...) był czynnym politykiem, także tym politykiem, który blokował publikowanie orzeczeń TK”. - Więc przyznacie państwo, że jest to sytuacja mocno kuriozalna - mówił. Prezydencki rzecznik ocenił również, że „są poważne wątpliwości”, co do formalnych kompetencji Berka jako ewentualnego przyszłego sędziego TK.
Z kolei m.in. politycy Lewicy wskazywali na przepisy zaproponowane w 2024 r. (nie weszły w życie z powodu skierowania ich przez prezydenta Andrzeja Dudę do TK), które miały reformować Trybunał. Zakładały one m.in. 4-letnią karencję dla członków rządu ubiegających się o funkcję sędziego. Przewodnicząca klubu Lewicy Anna Maria Żukowska mówiła niedawno: „mieliśmy być inni niż PiS, mieliśmy robić to inaczej, a nie dokładnie tak samo”.
W piątek podczas spotkania z uczestnikami Campus Polska Przyszłości premier Tusk mówił, że Berek w rządzie zajmował się „nie konfrontacją polityczną, tylko pilnowaniem tego, żeby prawo było zgodne z konstytucją”. Podkreślał też, że kandydatura Berka jest zgodna z obowiązującymi obecnie przepisami i „zasadami, które panowały zanim PiS zgwałcił nasz system sprawiedliwości i nasz ustrój”.
Podczas Campusu o kandydaturze Berka do TK mówił także minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek. Ocenił, że „Berkowi zrobiono wielką krzywdę, prezentując go jako jakiegoś znajomego czy prawą rękę bardzo ważnego polityka, czy ważnych polityków”. Dodał, że Berek „to jest wybitna postać” wśród znanych mu prawników. Szef MS zwrócił uwagę, że były minister nigdy nie należał do żadnej partii, a jeżeli widział, że prawo jest źle tworzone, „potrafił to powiedzieć głośno”.
Maciej Berek, pytany przez PAP o wątpliwości pojawiające się wokół jego kandydatury, przekazał, że do wszystkich kwestii odniesie się na posiedzeniu sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka, podczas opiniowania kandydatów na sędziego Trybunału. (PAP)
ef/ ugw/
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu