Autopromocja

Solska: Nie jesteśmy równi wobec prawa. Rolnicy są równiejsi

6 kwietnia 2012

Nie można będzie stwierdzić, że Polska jest krajem dobrze rządzonym, dopóki nawet władza nie jest w stanie odpowiedzieć na kilka, zdawałoby się prostych, pytań. Katalog jest dłuższy, ale tych kilka jest szczególnie ważnych. Wiele istotnych dla kraju decyzji gospodarczych i politycznych wynika bowiem z fikcyjnej kalkulacji kosztów.

Pierwsze pytanie brzmi – dlaczego 1 tys. zł zarobiony przez rolnika ma zupełnie inną siłą nabywczą niż taki sam 1 tys. zł zarobiony przez księgową, murarza czy ekspedientkę. Żyjemy w tym samym kraju, posługujemy się tą samą walutą, a jednak jej wartość, w zależności od tego, w czyje ręce trafia, jest zupełnie różna. Murarz czy ekspedientka, którzy zarobią 1 tys. zł, najpierw muszą zapłacić od nich składki na ZUS. Jest tego trochę więcej niż 20 proc., ale przyjmijmy, że tylko tyle. Tysiąc złotych chudnie więc do 800 zł. Od tego trzeba teraz zapłacić PIT, co najmniej 18 proc., i zostaje już tylko 656 zł. Tyle dla przeciętnego, legalnie zatrudnionego Polaka warty jest każdy zarobiony przez niego tysiąc złotych.

W przypadku rolnika kalkulacja wygląda zupełnie inaczej. Dla niego tysiąc warty jest 927 zł (jeśli jego gospodarstwo nie przekracza 50 ha) albo 860 zł (gdy nie przekracza 100 ha). Składka na KRUS jest bowiem kilkakrotnie niższa od tej, którą w mieście płacimy na ZUS. Podatek od dochodów osobistych (PIT) nie dotyczy tej grupy zawodowej, bez względu na osiągane dochody. Za swój tysiąc zł rolnik kupić może o wiele więcej niż murarz czy ekspedientka. Jak w tej sytuacji w ogóle można porównywać dochody rolników z zarobkami osób zatrudnionych poza rolnictwem? Jak można domagać się parytetu (czyli tego, by ich wysokość była zbliżona do dochodów innych grup), skoro nieporównywalna jest wartość tych pieniędzy? Jak wreszcie można tego przywileju niepłacenia podatków bronić, broniąc jednocześnie wieś przed obowiązkiem liczenia dochodów? Dlaczego mamy wierzyć na słowo, że rolnicy są biedni, skoro tak się przed tym liczeniem bronią? Radzą sobie z tym jednoosobowe firmy, czasem zupełnie niewykształconych osób, a rolnik sobie nie poradzi? Gołym okiem widać, że na polskiej wsi są ludzie bardzo biedni i bardzo bogaci, ale od płacenia podatków zwolnieni są wszyscy rolnicy. Poza tym gołe oko to dość marne narzędzie badawcze, zwłaszcza do liczenia podatków, pora więc najwyższa, aby te dochody zacząć liczyć. Bez tego nierówność Polaków wobec prawa staje się coraz bardziej rażąca.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.