Ograniczenie wysokości świadczeń dla pracowników, z którymi są rozwiązywane umowy, nie jest dostatecznie powiązane z aktualną kondycją ekonomiczną firm. Prowokuje to pytania o nadużywanie tego uprawnienia
Niektóre firmy dopiero teraz decydują się na redukcje zatrudnienia w związku z trudną sytuacją gospodarczą wywołaną pandemią. Specustawa covidowa przewiduje, że zwalniane osoby mogą otrzymać maksymalnie 28 tys. zł odprawy, jeśli pracodawca odnotował odpowiedni spadek obrotów lub wzrost obciążenia funduszu wynagrodzeń. Problem w tym, że limit ten nie jest powiązany z okresem, w którym zatrudniający miał kłopoty ekonomiczne. Budzi to wątpliwości, zwłaszcza w przypadku gdy firma wykazała spadek obrotów jednorazowo, np. w marcu 2020 r., a zwolnień będzie chciała dokonać rok później, w praktyce z przyczyn niedotyczących pandemii i w momencie, gdy jej kondycja ekonomiczna jest już stabilna lub wręcz bardzo dobra. Pojawiają się pytania, czy będzie to zgodne z celem specustawy oraz czy obcinając odprawę, firma nie nadużyje prawa.
Jaka wykładnia?
Zgodnie z art. 15gd specustawy (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1842 ze zm.) wspomniany limit obowiązuje w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19. Formalnie jedynym warunkiem do jego zastosowania jest odnotowanie odpowiedniego spadku obrotów (art. 15g ust. 9) po 31 grudnia 2019 r. lub wzrostu obciążenia funduszu wynagrodzeń (art. 15gb ust. 2) od 1 marca 2020 r. Czyli wystarczy, aby np. w marcu 2020 r. firma odnotowała 25-proc. spadek obrotów i do końca stanu epidemii (lub zagrożenia epidemicznego) może obcinać odprawy lub inne świadczenia związane z zakończeniem zatrudnienia.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.