Andrysiak: Prosta recepta na bolączki

21 sierpnia 2012

Amerykanie, naród do bólu praktyczny, swego czasu wymyślili mechanizm określany spolis system (podział łupów). Z grubsza polegał on na tym, że zwycięzca w wyborach prezydenckich obsadzał wybrane urzędy swoimi zwolennikami. Wybrane, to nie znaczy, że tylko kilka, bo stołki te liczono w tysiącach. Wszystko było jasne i czytelne. Co prawda jeszcze w XIX w. próbowano tę praktykę ukrócić, ale tak naprawdę przetrwała ona do tej pory.

Lubimy powoływać się na Amerykę, więc proszę, oto recepta na nasze bolączki. Po co zżymać się na kolejne przejawy kolesiostwa i nepotyzmu, po co denerwować, czytając, że tylko wybrana grupa urzędników wysokiego szczebla może dorobić sobie w radach nadzorczych spółek podległych państwu, a reszcie od nich wara. Przecież wiadomo, że choć oficjalnie ma być jawnie i uczciwie – nie jest. Takie rady są dla ludzi z politycznego nadania, prawdopodobnie miernych, ale wiernych. Dorobią sobie do pensji, interesów naszych (niby że państwa) przypilnują, a z wdzięczności, gdy przyjdzie potrzeba, będą harować przy kampanii.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.