U nas bogaty jest ten, kto ma posadę w państwowej instytucji. Inni dorabiają na czarno – mówi wójt najbiedniejszej gminy w kraju.
Mieć czy być. Być i mieć. Mieć, być, ale nie być lemingiem. Apartament w Wilanowie? Toyota Auris? Na lunch sushi popijane espresso? Zwolennicy iPhone’ów ścierają się z właścicielami Samsungów. A życie płynie. Chyżym strumieniem omija centra dużych miast, wartką strugą prześlizguje się nad granicami stołecznej Warszawy. Rozlewa się po uliczkach niewielkich gmin polskiej prowincji, ryje w nich głębokie koleiny. Tam statystyczne dane o wysokości średniej pensji w przedsiębiorstwach tak się mają do zwyczajnego życia, jak okładki „Vogue’a” do zawartości szafy przeciętnej 35-latki. Wskaźnik PMI spada równolegle do tego, jak kurczy się wiara w lepsze jutro. I zmienia się postrzeganie tego, co jest bogatym, wygodnym życiem, a co zaledwie egzystencją zawieszoną na kołku spowolnienia.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
