Przez najbliższe trzy lata będziemy płacili coraz wyższe podatki. To skutek likwidacji niektórych ulg oraz stałego progu podatkowego.
Podniesienie pierwszego progu podatkowego, który od ponad trzech lat wynosi 85 528 zł, to marzenie ściętej głowy – przewidują ekonomiści. Rząd ma przecież jasny plan: zejście z deficytem finansów publicznych poniżej 1 proc. PKB w 2015 r. – To będzie wymagać restrykcyjnej polityki podatkowej. A likwidacja niektórych ulg i zamrożony próg oznaczają, że efektywna stopa podatkowa będzie rosła – mówi Piotr Bujak, główny ekonomista Banku Nordea.
Próg podatkowy jest stały od momentu jego wprowadzenia, czyli od początku 2009 r. Został wpisany do ustawy, więc aby go zmienić, potrzebna byłaby zmiana prawa. Fiskus wcale się do tego nie pali, choć teoretycznie powinien uwzględniać przy wyliczaniu progu tempo wzrostu płac czy inflacji. Gdyby to zrobił, biorąc pod uwagę tempo wzrostu cen (czyli innymi słowy utraty wartości pieniądza), dzisiaj rozliczalibyśmy podatki przy limicie dochodów rzędu 95 tys. zł, a dochód niepodlegający opodatkowaniu wynosiłby 3421 zł zamiast 3091 zł.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.