Chleb wiejski musi być prosto z pieca, nie z zamrażarki

Kobieta wącha chleb. Pieczywo.
<p>Określenie „wiejski” może zostać odczytane przez konsumenta jako istotne źródło informacji o produkcie.</p>Shutterstock
17 sierpnia 2022

Nawet rzetelnie sporządzony wykaz składników nie może być wymówką do dowolnego i mogącego wprowadzić w błąd oznaczenia produktu – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w wyroku, do którego niedawno ukazało się uzasadnienie.

Sprawa zaczęła się w kwietniu 2020 r., gdy wojewódzki inspektor jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych (WIJHARS) przeprowadził kontrolę w jednym ze sklepów. Stwierdził nieprawidłowości dotyczące jakości partii pieczywa. Chodziło o „chleb wiejski 600 g produkt z głębokiego mrożenia, pieczywo pszenno-żytnie”. Był on reklamowany konsumentom jako „chleb wiejski z pieca”. To wzbudziło wątpliwości inspekcji. W zaleceniach pokontrolnych z października 2021 r. wezwała ona przedsiębiorcę do zmiany nazwy towaru, aby nie stała w sprzeczności do zastosowanej technologii oraz użytych niektórych składników. WIJHARS poinstruował, że produkt nie może zawierać określeń typu „babuni”, „wiejski”, „naturalny”, „tradycyjny” albo „domowy”.

W uzasadnieniu inspekcja wyjaśniła, że produkcja spornego chleba jest złożonym procesem, wymagającym specjalistycznych urządzeń i nowoczesnej linii produkcyjnej. Finalnym wyrobem nie jest zaś gotowy chleb, lecz półprodukt przeznaczony do dalszego odpieczenia i magazynowany w mroźni. Co więcej, pieczywo to zawiera słód jasny pszenny (podnoszący jakość wypieku) oraz stabilizator. Zdaniem WIJHARS stosowanie określeń typu „wiejski” może odnosić się wyłącznie do produktów zawierających naturalne składniki, bez „ulepszaczy”. W przeciwnym razie konsumenci mogą być wprowadzani w błąd co do jakości towaru.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.