O tym, że powinniśmy chronić się przed ukłuciem kleszcza wiedzą wszyscy. Niestety wielu myli choroby przenoszone przez kleszcze, a to dość istotne z uwagi na to, jak możemy się przed nimi chronić. Kleszcze przenoszą wiele chorób, ale dla nas najistotniejsze są dwie: kleszczowe zapalenie mózgu (KZM) i borelioza. Te choroby są zupełnie inne. Wspólnym mianownikiem jest ukłucie kleszcza.
Zacznijmy od boreliozy. Wywołują ją bakterie z rodzaju Borrelia - w Europie najczęściej Borrelia afzelii i Borrelia garinii. Żyją one w jelicie kleszcza i potrzebują czasu, żeby przedostać się do gospodarza, czyli naszego organizmu.
Mechanizm jest następujący: bakterie Borrelia zasiedlają jelito kleszcza. Aby trafić do człowieka, muszą najpierw - pod wpływem rozpoczynającego się żerowania - migrować z jelita do ślinianek pajęczaka, a stamtąd, wraz ze śliną, do skóry gospodarza. Cały ten proces wymaga zwykle nieprzerwanego żerowania przez ponad 24 godziny. Im wcześniej kleszcz zostanie usunięty, tym większa szansa, że bakteria nie zdąży dotrzeć do naszego organizmu.
Natomiast kleszczowe zapalenie mózgu (KZM) to choroba wirusowa. Wywołuje ją wirus z rodziny Flaviviridae, blisko spokrewniony z patogenami japońskiego zapalenia mózgu czy żółtej febry. Wirus znajduje się w gruczołach ślinowych pajęczaka i trafia do organizmu człowieka praktycznie w momencie ukłucia.
Czas jest kluczowy w zakażeniu boreliozą
Tu różnica jak szybko patogen trafia do naszego organizmu jest kluczowa. Jeśli chodzi o zakażenie boreliozą, to jak najszybsze wyciągnięcie pajęczaka minimalizuje możliwość zakażenia. Natomiast jeśli chodzi o zakażenie KZM, to niestety nawet dość szybkie wyciagnięcie kleszcza raczej nam nie pomoże.
Dlaczego w kwestii zakażenia boreliozą mamy czas i szansę na uniknięcie choroby? Dlatego, że bakterie wywołujące boreliozę z reguły potrzebują ponad 24 godzin żerowania kleszcza, żeby przedostać się do krwiobiegu człowieka. Im szybciej zauważymy i prawidłowo usuniemy pajęczaka, tym mniejsze ryzyko zakażenia.
Niestety, w przypadku KZM wirus przedostaje się do krwi w momencie ukłucia przez kleszcza. Jest gotów do działania od pierwszego momentu. Nawet sprawne usunięcie kleszcza nie chroni przed zakażeniem, bo do transmisji dochodzi w pierwszych minutach. Tu szybkie usuniecie nie pomoże, choć oczywiście należy to zrobić jak najszybciej. Nie wiemy przecież jaki patogen jest w "naszym" kleszczu.
Co do usuwania kleszcza, warto przypomnieć, że możemy to zrobić sami. Nie trzeba iść do lekarza, a tym bardziej nie należy jechać na SOR. Lekarz lub pielęgniarka pomoże jeśli kleszcz wbił się w takie miejsce na naszym ciele, że nie jesteśmy w stanie sami go usunąć i nikt z bliskich nie może nam w tym pomóc. Kleszcza usuwamy pincetą lub za pomocą specjalnych zestawów dostępnych w aptekach. Po usunięciu, trzeba miejsce wkłucia przemyć płynem odkażającym. Jeśli nie usunęliśmy pajęczaka w całości - nie ma się czym martwić. Nasza skóra poradzi sobie z tym. Przy wyciąganiu kleszcza nie należy go niczym smarować.
Objawy i przebieg: borelioza czy KZM?
Po ukłuciu kleszcza obserwujemy zwykle miejsce, z którego go usunęliśmy, ponieważ wiadomo, że może się pojawić rumień. Tyle, że pojawi się tylko przy jednej z tych chorób.
KZM nie zostawia żadnego widocznego śladu na skórze. Choroba przebiega zwykle dwufazowo. Najpierw, po 7-14 dniach od ukłucia, pojawia się stan grypopodobny: gorączka około 37,7°C, ból głowy, bóle mięśni, osłabienie. Po kilku dniach objawy ustępują samoistnie. U części osób wirus uderza wtedy w ośrodkowy układ nerwowy: dochodzi do zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, mózgu lub rdzenia kręgowego, z wysoką gorączką, wymiotami, sztywnością karku, zaburzeniami świadomości. Według danych klinicznych objawy zapalenia mózgu rozwija około jedna na cztery zakażone osoby, a u jednej na trzy mogą się utrzymywać długotrwałe powikłania, w tym zaburzenia poznawcze.
Rumień wędrujący, którego "wypatrujemy" na skórze, jest typowym objawem boreliozy. To czerwony, rozszerzający się ślad, czasem z jaśniejszym środkiem (tzw. "bycze oko"), pojawiający się od 3 do 30 dni po ukłuciu. Występuje u około 60 - 80 proc. zakażonych. Pozostałe objawy - gorączka, bóle głowy, zmęczenie, bóle mięśni i stawów - są niespecyficzne. W późniejszych fazach nieleczona borelioza może prowadzić do zapalenia stawów, powikłań neurologicznych i kardiologicznych.
Leczenie boreliozy i KZM
To dwie różne choroby i ich leczenie jest zupełnie różne. Borelioza, zdiagnozowana odpowiednio wcześnie, jest chorobą uleczalną. Standardem jest antybiotykoterapia, najczęściej doustna; w cięższych przypadkach stosuje się antybiotyki dożylnie. Im wcześniej rozpoznana, tym większe szanse na pełne wyzdrowienie bez powikłań. Nie ma na razie możliwości zapobiegania chorobie. Choć naukowcy są o krok od wynalezienia szczepionki.
Niestety w KZM nie ma leczenia przyczynowego. Nie istnieje lek, który zatrzymałby wirusa lub usunął go z organizmu - można jedynie łagodzić objawy i wspierać organizm w walce z infekcją. Tu jednak można zapobiec zakażeniu. Dostępne są szczepienia przeciwko KZM.
Jak nie zostać ukłutym przez kleszcza?
Żeby uniknąć ukłucia przez kleszcza, należy ubierać jasne, długie ubrania ze ściągniętymi mankietami, nogawki umieszczać w skarpetach. Trzeba stosować repelenty, dokładnie sprawdzać skórę po powrocie ze spaceru.
Jeśli już dojdzie do ukłucia ważne jest szybkie usuwanie kleszczy. Warto też zaszczepić się przeciwko KZM. Pełen schemat to trzy dawki podstawowe i dawki przypominające. Od sierpnia 2025 roku w Polsce szczepienie przeciw KZM można wykonać bezpośrednio w aptece, z kwalifikacją i receptą farmaceutyczną na miejscu. Istnieje również przyspieszony schemat szczepień, przydatny np. przed wakacyjnym wyjazdem - pozwala uzyskać szybciej ochronę, co oznacza, że ze szczepieniem nie trzeba czekać do następnego sezonu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu