Autopromocja

Grzegorz Religa: Jeśli ojciec w coś wierzył, to się nie bał

Grzegorz Religa. Fot. PAP/Tomasz Gzell
Grzegorz Religa. Fot. PAP/Tomasz GzellPAP / Tomasz Gzell
10 października 2014

- U mnie w domu o medycynie się w ogóle nie rozmawiało. Ojciec nie przynosił roboty do domu, mama też nie, jeśli rozmawiali o trudnych przypadkach, to między sobą, a nie z dyletantami, więc razem z siostrą byliśmy od tematyki medycznej impregnowani. Ona do mnie przyszła sama, niepostrzeżenie. Z Grzegorzem Religą rozmawia Mira Suchodolska.

Na ekrany wchodzi film "Bogowie" o pana ojcu, którego zresztą nie tylko ceniłam, ale też bardzo lubiłam. Jednak dziś rozmawiać będziemy nie o nim, ale o panu. I o fachu, który pan wykonuje. Proszę pokazać mi dłonie... No, słuszne, choć nie największe, jakie widziałam u kardiochirurga.
Zapewniam, że są jednymi z większych.

Zawsze mnie zadziwiał i rozczulał widok takich wielkich facetów, jak pan, z precyzją dokonujących swoimi wielkimi dłońmi precyzyjne operacje na sercu. Choć długo wzbraniali się przy nim majstrować. Już starożytni Egipcjanie dokonywali z powodzeniem nieraz transplantacji czaszki, ale serce było przez długie wieki barierą nie do przeskoczenia. XIX-wieczny chirurg Teodor Billroth miał powiedzieć: “chirurg, który by kiedyś próbował zszyć ranę serca, może być pewny, że na zawsze utraci szacunek kolegów...” Ale się jednak za to zabrali.
Właśnie na przełomie wieków XIX i XX, choć pierwsze próby ratowania chorych z ranami serca były jeszcze wcześniej, podczas wojen napoleońskich. Nie jestem historykiem medycyny, musiałbym sięgnąć do swojej pracy doktorskiej, żeby przypomnieć sobie te wszystkie szczegóły, ale był np. taki Jean Dominique Larrey, lekarz armii napoleońskiej, który leczył operacyjnie rany drążące serca. Spośród siedmiu pacjentów, których przypadki opisał, ponoć czterech przeżyło. Jednak dopiero następne dwa wieki ośmieliły lekarzy, żeby zajęli się tym na co dzień. Inna sprawa, że to był czas wielkich wojen, które zawsze są dźwignią postępu w medycynie. Ale nie tylko, ważne był również fakt, że ludzkość wkraczała w epokę przemysłową, że to racjonalność i rozum zaczęły zastępować mity. A mitologiczne tabu dotyczące serca było bardzo silne. Do tej pory zresztą w jakimś stopniu funkcjonuje - wciąż lubi się o nim myśleć jako o siedlisku różnych rzeczy, których faktycznie w nim nie ma - duszy, uczuć. Pierwsi operacje na otwartym sercu zaczęli robić Amerykanie. To był i jest kraj odważnych, otwartych ludzi, w wielu dziedzinach dzierżą palmę pierwszeństwa. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.